Mecz słaby w naszym wykonaniu. Pierwsza połowa jeszcze jako tako wyglądała, choć też bez rewelacji, w drugiej tak jak sądziłem, ekipa Hodgsona grajaca w oslabieniu grać potrafi, wyglądało to tak jakbyśmy to my grali bez jednego zawodnika.
Bramka Reiny miszczostwo świata - ma za swoje
Clichy fatalnie w drugiej połowie. kto wie czy Gibbs jeszcze w tym sezonie go nie zmieni. Cały czas ogrywany, rzucał się po tym boisku i nie wiedział co zrobić, bez ładu i składu zupełni. Koscielny mi się podobał akurat. Arszawin jak zwykle przespacerował cały mecz i okrasił to jeszcze kilkoma efektownymi upadkami na piłce. Nasri zgasł w drugiej połowie, to samo Wilshere, a Diaby cały mecz grał słabo, no ale to było jego pierwsze spotkanie od meczu na MŚ - w sparingach nie grał.
Koscielny dostał czerwo i na Blackpool nie mamy obrońcy
Co jeszcze mnie irytowało - przegrywamy, do końca 10 minut, gramy z przewagą 2 piłkarzy (bo Agger był poza boiskiem - nieźle od Sagny dostał) i wymieniamy piłkę przy linii środkowej, zamiast ją rozgrywać do skrzydeł i zbliżać się pod pole karne, albo chociaż strzela z daleka, przecież Rosicky, Vermaelen, Wilshere, czy Diaby potrafią uderzyć. Nic. jak się nie strzela, to się nie wygrywa spotkań. Na szczęscie udało się zremisować, ale to też głównie dzięki Reinie. Widać byo brak Ceska.



