Plotek transferowych ciąg dalszy.
1) Sky Sports podaje, że Liverpool jest bliski sprowadzenia... Konchesky'ego. Cena o jakiej się mówi to 3,5 mln funtów. Muszę przyznać, że jestem nieziemsko wkurwiony. Roy chyba sobie nie zdaje sprawy z faktu, że prowadzi Liverpool, a nie Fulham. Najpierw Poulsen, teraz Konchesky... jeszcze [k****] Trezeguet na atak i Paintsil czy inny Grygera na prawą obronę...
2) Inter podobno wysłał do Liverpoolu fax z listą zawodników, którzy mogą przejść na Anfield w rozliczeniu za Kuyta. Wśród nich są: Sulley Ali Muntari, Victor Obinna, Nelson Rivas, Amantino Mancini, Nicolas Burdisso oraz David Suazo. Burdisso w sumie chętnie bym zobaczył na Anfield. Obinna i Rivas to dla mnie zupełnie anonimowi gracze. Suazo, Mancini'ego i Muntari'ego nie chcę za żadne skarby.
3) C. Cole, Parker, Ben Arfa i M. Diarra także są wymieniani jako potencjalne wzmocnienia Liverpoolu, ale to raczej zwykłe plotki, których nie warto komentować (przynajmniej na razie).
Wrócę jeszcze do meczu z City. Oczywiście Gerrard graczem meczu. Wbrew temu co pisali niektórzy, Skrtel nie zagrał źle. Jako jedyny z linii defensywy nie przestraszył się zawodników City i naprawdę walczył o każdą piłkę (mimo, że już na początku spotkania dostał żółtą kartkę). Jedenastka obciąża jego konto, ale na pewno zagrał lepiej niż Agger, Johnson czy Carragher.
Liverpool zagrał bardzo słabo. Bez błysku, bez walki, bez zaangażowania. Wszyscy to widzieli, więc przejdę do czegoś innego.
Wydaje mi się, że mecz przegraliśmy jeszcze przed jego rozpoczęciem. Skład desygnowany do gry przez Roy'a to było jakieś nieporozumienie. Przecież nie trudno było się domyślić, że Nigel de Jong, Gareth Barry i Yaya Toure z łatwością zdominują cały środek pola, gdzie gra Lucas i ofensywnie usposobiony Gerrard. Kapitana Liverpoolu już dawno nie widziałem grającego tak głęboko. Anglik cały czas musiał wspierać w defensywie Lucasa (kolejny beznadziejny mecz Brazylijczyka), napędzać wszystkie akcje ofensywne i rozgrywać piłkę. Wszystko spadło na jego barki. Gdyby na boisku był Javier, który przynajmniej odciążyłby Anglika z zadań defensywnych, to na pewno wyglądałoby to znacznie lepiej. Moim zdaniem Roy mógł zamiast Lucasa wprowadzić na boisko Poulsena. Duńczyk to drewno, ale jego twarda i momentami agresywna walka o piłkę dałaby znacznie więcej niż nieudolne próby odebrania piłki Lucasa, który i tak odbijał się od Toure niczym rażony piorunem. Do tego błędem było wystawienie dwóch niemal identycznych napastników - Torresa i N'Goga (już w poprzednim sezonie niejednokrotnie można było zobaczyć, że ta dwójka nie może grać razem). Maxi powinien grać za tego drugiego. Gdybym to ja miał wystawić skład na to spotkanie, to zdecydowałbym się na coś takiego:
Reina - Johnson, Carragher, Skrtel, Agger - Kuyt, Gerrard, Poulsen, Jovanović - Maxi - Torres
Agger na lewej to także głupota, ale Daniel niestety musiał tam zagrać. Aurelio wciąż jest nieprzygotowany pod względem fizycznym do tego sezonu, a Insua jest na wylocie i w barwach Liverpoolu już nie zagra. Nowy lewy obrońca jest niezbędny, ale... nie Konchesky!
Jutro kolejny mecz - rewanż z Trabzonsporem na wyjeździe. Wyjazdy do Turcji zawsze są trudne, a na domiar złego Roy nie będzie mógł skorzystać z Gerrarda, Torresa, Aggera, Mascherano i Maxi'ego.



