Większym symbolem od Treze jest Buffon i to nie podlega wątpliwości. Francuz początek okresu przygotowawczego miał bardzo dobry, ale wtedy były jakieś gierki z amatorami i strzelał sporo goli. Potem jednak przygasł i wyskoczył Amauri, który zaczął grac wreszcie jak na początku swojej przygody w Juventusie i strzelił ważne gole w eliminacjach LE. Dla mnie ogólnie od 2 sezonów to jest równia pochyła Treze, którego stac było tylko na przebłyski a mimo to był jednym ze skuteczniejszych zawodników ubiegłego sezonu, co obrazuje zresztą jak beznadziejny był to zespół.
Bardziej się wzruszyłem podczas pożegnania Nedveda, ale i tak pozostaje niesmak, że David nie doczekał się pożegnalnego spotkania jak to miało miejsce w przypadku Czecha (chodzi mi o mecz z Lazio a nie specjalnie zorganizowany mecz).
Nikt nie ma teraz chyba wątpliwości, że w to lato zespół przeszedł rewolucję. Marotta poszedł na całośc, oby się nie przeliczył.



