Igla ma to do siebie ze jak jest mecz z powazniejszym / bardziej wymagajacym rywalem, to zaczyna sie spinac i ch.. mu wychodzi. Gdybysmy prowadzili 2:0 to pewnie by dolozyl ze dwie, a tak, bylo jak bylo. Brakuje jednak czasem Ruuda, ktoremu nie robilo roznicy czy to Levante czy Barca, tylko bramy ladowal zawsze i wszedzie.
A co do pojedynkow Barcy z Realem, predzej zasadze sobie kaktusa na glowie niz Mou da sobie wjebac u siebie 6 bramek ;] Mielismy swoje 4:1, potem wy mieliscie swoje 2:6, teraz wypadaloby znowu was pojechac dla rownowagi, ale co bedzie zobaczymy. Byle nie autobus w bramce.



