Re: GKS Katowice (zbiorczy)

Awatar użytkownika
Fishbone
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1629
Rejestracja: 20 wrz 2006, 16:31
Reputacja: 28
Kibicuję: GKS Katowice
Lokalizacja: Katowice

Re: GKS Katowice (zbiorczy)

Post autor: Fishbone » 05 wrz 2010, 10:51

Nie pomogły zmiany, które w ostatnim tygodniu zaszły w GieKSie. W meczu szóstej kolejki I ligi GKS Katowice przegrał w Kluczborku z MKS-em 0:3. Wynik zatem identyczny jak w wiosennym meczu obu drużyn na obiekcie w Kluczborku.

"Jak zagra GKS, w którym poza trzema nowymi zawodnikami inny jest też system gry? Odpowiedź poznamy za niespełna dwie godziny!" - tak pisaliśmy bezpośrednio przed rozpoczęciem spotkania w Kluczborku. Po meczu już wiemy - system gry się zmienił i widać było pierwsze zmiany wprowadzone przez nowego szkoleniowca. Bez zmian jednak w sferze wyniku - znów musieliśmy przełknąć gorzką porażkę.

Już w ustawieniu drużyny na boisku widać było rękę Wojciecha Stawowego. Na szpicy grał Zieliński, nieco za nim na skrzydłach Sadowski i Goncerz. W środku drugiej linii trójka Dziedzic, Plewnia, Cholerzyński, z których każdy miał inne zadanie. W obronie miejsce pauzującego Kowalczyka zajął Nowak, a z lewej strony ustawiony został Sokołowski. Zaczęło się obiecująco, choć GieKSa nie prowadziła huraganowych ataków. Pomysł trenera na grę wydawał się prosty - GieKSa miała utrzymywać się przy piłce, a to zadanie realizowali głównie pomocnicy do spółki z obrońcami. GieKSa próbowała gry kombinacyjnej, by w ten sposób przedostać się pod bramkę gospodarzy. W tym elemencie dominował Sadowski. Gdy się nie udawało Zielińskiego długimi podaniami uruchamiali nasi obrońcy. GieKSa miała przewagę, ale bramkę nieoczekiwanie zdobył MKS. W 29 minucie rzut wolny z dystansy wykonywał aktywny w całym spotkaniu Copik. Uderzył wprost w Gorczycę, który już miał piłkę w rękach, jednak w jakiś sposób ją wypuścił. Pierwszy dopadł do niej Nitkiewicz i z całej siły wpakował do bramki. MKS nie stworzył ani jednej groźnej sytuacji, ale objął prowadzenie. Ta bramka chyba podcięła skrzydła naszym, którzy grali coraz ostrzej. Jeszcze przed przerwą żółte kartki obejrzeli Plewnia, Goncerz, Olkowski i Dziedzic, ale ostra gra nie spowodowała, że stwarzaliśmy sytuacje. Do przerwy warto odnotować już tylko przebojową akcję Sadowskiego, którą niecelnym strzałem zakończył Goncerz.

Przed drugą połową liczyliśmy, że poza utrzymywaniem się przy piłce uda się także poważnie zagrozić bramce Stodoły i strzelić gole. Niestety nie doczekaliśmy się ani jednego, ani drugiego. Zupełnie niewidoczny był Kaliciak, który od początku drugiej części gry zastąpił Zielińskiego. Gra GieKSy nie kleiła się jak w pierwszych 30 minutach, a MKS poczuł, że może znów pokonać GKS. Kapitalne zawody rozgrywał Copik, który walczył o każdy centymetr boiska i był najczęściej faulowanym graczem gospodarzy. Pierwsze 10 minut drugiej połowy mocno rozczarowało, bo drużyny demonstrowały raczej kopaninę niż realizację misternej taktyki. Mimo tego znów gola zdobyli gospodarze. Wreszcie przeprowadzili składną akcję, po której głową strzelał Nitkiewicz. To uderzenie kapitalnie wybronił Gorczyca, jednak wobec dobitki Wodnioka był już bezradny. Po drugim golu dla MKS-u wiadomo było, że trudno będzie o choćby punkt. Tymczasem zawodnicy GieKSy kontynuowali swój festiwal ostrej gry. Kolejnymi żółtymi kartkami ukarani zostali Sokołowski i Piechniak, który w 61 minucie zmienił Sadowskiego. Na placu gry zameldował się wtedy także Sroka, który zastąpił dobrze spisującego się Olkowskiego. Trudno powiedzieć, że były to dobre zmiany, bo pięć minut później skurcze zaczęły łapać Dziedzica, a Sokołowski ledwo biegał. W tej sytuacji trudno było liczyć na zryw GieKSy. Tymczasem MKS kontynuował swoje dzieło zniszczenia dobijając GKS w 87 minucie. Z lewej strony w pole karne dośrodkował Glanowski, a głową piłkę trącił Tuszyński na tyle skutecznie, że tuż przy słupku wpadła do bramki GieKsy po raz trzeci. Po tym golu przy gorących oklaskach z boiska zszedł Copik - najlepszy gracz spotkania.

Meczem z MKS-em Kluczbork zawodnicy GieKSy pokazali trenerowi Stawowemu ile pracy jeszcze przed nim. Pocieszające jest to, że szkoleniowiec GieKSy wie w czym leży problem. Tak twierdził bezpośrednio po spotkaniu. Oby udało mu się go rozwiązać i to szybko. Oceniając nowych zawodników trzeba powiedzieć, że gołym okiem widać braki kondycyjne u Sokołowskiego i Dziedzica. Zieliński grał tylko 45 minut i pokazał, że potrafi dobrze przyjąć nawet trudną piłkę. Znów z dobrej strony pokazał się Sadowski, który wreszcie wystąpił w pierwszej jedenastce.

MKS Kluczbork - GKS Katowice 3:0 (1:0)
Bramki: Nitkiweicz ('29), Wodniok ('55), Tuszyński ('87)
Żółte kartki: Nitkiewicz ('42), Hober ('84) - Plewnia ('24), Goncerz ('28), Zieliński ('45), Dziedzic ('45+3), Sokołowski ('60), Piechniak ('75)

MKS Kluczbork: Stodoła - Stawowy, Copik ('88 Skwara), Niziołek, Półchłopek ('82 Glanowski) - Tuszyński, Orłowicz, Jagieniak, Wilusz - Nitkiewicz ('73 Hober), Wodniok

GKS Katowice: Gorczyca - Olkowski ('61 Sroka), Nowak, Napierała, Sokołowski - Cholerzyński, Plewnia, Dziedzic - Goncerz, Sadowski ('61 Piechniak) - Zieliński ('46 Kaliciak)

Bramki z meczu: http://www.gieksa-tv.pl/bramki-z-meczu- ... 92010.html

Nasza ogólnopolska kompromitacja trwa nadal. GieKSa to My!

Wróć do „Polska”