Dokładnie. Pooglądać na korcie to ja mogę sobie tylko laski, a nie ich grę. Generalnie nie jestem fanem tenisa, ale lubię go pooglądać na tym wysokim szczeblu jak ćwierć/pół/finały wielkiego szlema, ale tylko w męskim wydaniu. Nigdy w życiu w damskim. Wszystko jest takie wolne,zero zwrotów akcji, a najbardziej to mnie już wkur** częste przełamywanie jednej czy drugiej strony, najpierw ta tą przełamie, by za chwilę sama dać się złamać i potem znowu złamie i znowu da dupy.Ale siatkówki czy tenisa w wykonaniu pań z małymi wyjątkami nie oglądam, bo męski sport, a kobiecy to niebo i ziemia. Damski jest dużo mniej efektowny, dużo niższy poziom, wszystko wolniejsze. Wiadomo, że fajnie popatrzeć na ładne dziewczyny, ale to chyba jedyny plus.
Ja również liczyłem na finał Fed-Nadal, ale cóż... Roger sam sobie jest winien miał dwa match ball'e i grał zbyt asekuracyjnie zamiast zaryzykować, a o tym jak oddał dwa ostatnie gemy to już szkoda gadać. To mnie zawsze w nim wkurw**, że w cieżkich momentach zbyt często pęka i wyrzuca piłki na taki out jak jakiś amator...



