Boromir pisze:U mnie licencjat 35 stron, sam promotor powiedział, że 40 stron to max bo mu się tego potem nie chce czytać bo to nie jest magisterka, niczego nowego nie wymyślamy tylko przeredagowujemy książki. A swojego promotora widziałem może ze trzy razy - na początku roku, po semestrze jak potrzebowałem wpisu i na koniec roku. Tacy są najlepsi.
Zgadzam się - większość prac to zwyczajne przerabianie czegoś, co już zostało stworzone. Ja miałam ten 'problem', że byłam pierwszą osobą w kraju analizującą to zagadnienie i nie znalazłam żadnych źródeł książkowych, a jedyne szczątkowe informacje znajdowałam w Internecie, co nie podobało się panu promotorowi, który ma już pewnie z 70 lat i nigdy komputera nie dotykałwiększość kopiuje zamiast samemu coś stworzyć. Dlatego mam nadzieję, że moja praca będzie ciekawym ewenementem


