Bez przesady kim ja jestem, aby walczyć o cały świat? Walczę o swoje i swoich. Niech każdy tak robi i będzie w porządku. Może jakby wszyscy stali się wyczuleni na zdrowie zawodników to byłoby lepiej? Wolę, aby czerwone kartki oraz ewentualne większe kary dostawali piłkarze Barcelony i innych klubów niż nikt. Możesz wierzyć lub nie, ale przykładowe czerwo (choć przecież trafił w piłkę więc nie wiem czy się należało z punktu widzenia przepisów) dla Alvesa za takie wejście jak podanym wyżej linku przyjmę lepiej niż brak kar za faule wynikające z chamstwa, frustracji czy braku wyobraźni. Często jest tak, że nie chodzi właśnie o same braki w umiejętnościach bo przepisy czasem trzeba złamać, ale można to robić na różne sposoby z poszanowaniem zdrowia przeciwnika.
Sorry, ale wypominanie braku równego zaangażowania we wszystkich sytuacjach jest dziwne. Przecież wiadomo, że nie jestem pozbawionym emocji wzorem obiektywizmu.
Jak jadę z koleżką samochodem i ktoś się w nas wpierdoli to naturalnie staję po stronie kumpla z którym jadę. Jeżeli sytuacja się odwróci (kumpel wpierdoli się w kogoś) to nie przesiądę się przecież do drugiej fury i nie zacznę z taką samą pasją atakować mojego zioma. Czy to coś nienaturalnego?
Zresztą żeby walczyć o wszystkich musiałbym rzeczonych wszystkich oglądać. Piszę o Barcelonie bo spotkań Barcelony oglądam w sezonie 50 a nie o innych zespołach, których spotkań obejrzę kilka. We środę Almeria gra z Levante, ale przypuszczam, że nie obejrzę tego meczu a więc nie będę miał okazji bronić Piattiego jeżeli przydarzy mu się jakaś przykra sytuacja.


