Najpierw odgwizdał spalonego, gdy Gibbs miał pustą bramkę przed sobą - spalonego nie było.
Później uznał gola Keane'a z metrowego spalonego. Jeszcze później nie wyrzucił Koscielnego za faul na którymś z rywali, choć tamten by wyszedł sam na sam z Fabianem.
Ale się zrehabilitował w dogrywce i dał dwa karne, oczywiście Redknapp już coś o nurkowaniu mówił po ostatnim gwizdku, ale kto by go słuchał.
Świetny mecz Gibbsa, Wilshere'a (138 podań z czego 110 celnych) Lansbury też zagrał dobrze, choć w 1 połowie lepiej.
4:1 na WHL musi cieszyć
i tylko szkoda kontuzji Gibbsa, bo był genialny i powinien Gaela zmienić w 1 składzie



