Nie czepiałbym się go, bo akurat on coś próbował po wejściu. I przynajmniej wykorzystując szybkość zyskał groźny rzut wolny dla Chelsea, a przy tak małej ilości szans, nawet taka jest warta odnotowania. Trzeba przyznać otwarcie, to co napisał już MGiggs. Chelsea w końcu zagrała z kimś mocniejszym i to wszystko nie wyglądało już tak pięknie. I nie zwalałbym dzisiejszej porażki na gorszy dzień asów The Blues. Po prostu przy intensywniejszym kryciu Anelka czy Drogba nie są już tacy mocni. Na Anelkę i Maloudę wystarczył dzisiaj ten Boyata. W końcu jakiś przeciwnik nie cofnął się po własne pole karne, ale mądrze ustawił blok defensywny, zagrał intensywniejszy pressing, nie pozostawił wiele miejsca i pokazał, że można. Co więcej, porażka Chelsea nie była pechowa, ale zasłużona. Nie chcę popadać w euforię, bo jestem świadomy, że słabszych dalej Chelsea będzie lać i tego moglibyśmy się uczyć od nich, zwłaszcza Arsenal(Daaaamian pisze: Zhirkov.



