Re: Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Cris7
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 6209
Rejestracja: 04 lip 2005, 22:58
Reputacja: 7
Lokalizacja: Bydgoszcz/Gdańsk

Re: Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Post autor: Cris7 » 30 wrz 2010, 0:41

Ja pierdolę, Michael stracił jedną piłkę na własnej, polowie, faktycznie głupio, ale jak ktoś pisze, że tracił 9/10 piłek, to na prawdę nie za bardzo jest o czym dyskutować. Ale spoko, nie oglądałem meczu między 45, a 49 minutą, więc pewnie nie mam prawa się wypowiadać. Widocznie wówczas Carrick stracił wówczas kilkanaście razy piłkę...

Przeciętny mecz w naszym wykonaniu. Były lepsze i gorsze momenty. Valencia też nie grała jednak niczego nadzwyczajnego, dlatego też można mówić, że mecz był wyrównany, choć pewnie wolelibyśmy, aby oba zespoły zagrały dobrze, dzięki czemu moglibyśmy oglądać ciekawsze widowisko. W obronie było znów parę nieporzebnych błędów. Niby Ci sami wykonawcy co 2 sezony temu, ale tylko tęsknić możemy za ich ówczesną dyspozycją. Statystyki nie kłamią, gramy kiepsko w obronie. Oczywiście cały zespół nie gra idealnie i pewnie druga linia też wpływa na słabszą dyspozycję obrony. Ale indywidualnych pomyłek i przegranych pojedynków defensorów nie można zrzucać na pomocników. Do przodu też nie wygląda to jakoś zajebiście. Chwalić możemy Berbę, Naniego, ale oni sami nam meczów wygrywać nie będą. Reszta też się musi włączyć. Co do Andersona, to ja bym się przychylał raczej do wypośrodkowanej opinii reda. Nie grał dzisiaj Brazylijczyk źle, ale wiem, że stać go na dużo więcej. Pamiętajmy jednak, że chłopak wrócił po długiej przerwie. Dajmy mu trochę czasu. Na Parka jakoś wielce nie liczę. On nie jest w stanie zmienić jakoś diametralnie naszej gry ofensywnej. Powiedzmy sobie szczerze, on nie stanie się nagle wybitnym skrzydłowym. Facet oddaje serce na boisku i ja go za to bardzo szanuję, ale na tyle go tylko stać.

Przepraszam za chaos w poście. Wolne myśli o tej godzinie...sami wiecie.

Wróć do „Anglia”