Re: F.C. Barcelona (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Mentor
Zajebiaszczo
Posty: 16481
Rejestracja: 28 lut 2005, 13:15
Reputacja: 18

Re: F.C. Barcelona (zbiorczy) (cz.2)

Post autor: Mentor » 03 paź 2010, 21:23

Wspominanie o murarce w kontekście dzisiejszego spektaklu jest trochę nie na miejscu. W pierwszej połowie Majorka pozwalała nam na wszystko i jeszcze więcej. Granie skrzydłami? Proszę bardzo. Granie środkiem? Nie ma problemu - zero pressingu. Nawet nie cofali się wszyscy w swoje pole karne tylko każdy gdzieś tam sobie stał na boisku i patrzył co robią piłkarze Barcelony a Ci prześcigali się w marnowaniu kolejnych okazji. Oczywiście musiała wpaść bramka dla rywala bo to jakby stały element. Nawet nie staram się tego zrozumieć bo to wykracza poza moje zdolności pojmowania. W drugiej połowie rywal jednak zdecydował się bardziej przeszkadzać więc było trudniej, ale swoje okazje znowu mieliśmy. Coraz bardziej się oczywiście odkrywaliśmy i Majorka miała możliwość nawet wygrać ten mecz, ale pewnie na samą myśl o tym tak ich rozbolały brzuchy ze śmiechu, że jednak nic nie strzelili.

Krótka ławka oczywiście nie pomaga, ale dzisiaj nie to było decydujące. Zagraliśmy więcej niż trzeba było, aby sięgnąć po zwycięstwo a jednak po nie nie sięgnęliśmy. Niewytłumaczalne, nieakceptowalne i niewybaczalne.

Jest źle. Sam do niedawna byłem optymistą bo skuteczność to taki element co pojawia się i znika, ale skala tego zjawiska w końcu i mnie przytłoczyła. Na pewno zaczniemy grać lepiej, ale to przecież nie gwarantuje w żadnym razie lepszej skuteczności.

Jeśli chodzi o pozytywy to przede wszystkim jeden - Mascherano :] Znakomity dzisiaj jak dla mnie. Odbiory, podania a nawet strzały - full opcja dziś i takiego Javiera chcę oglądać częściej. Oby tylko w lepszych okolicznościach.

Wróć do „Hiszpania”