Re: Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 12926
Rejestracja: 15 maja 2006, 22:36
Reputacja: 2055

Re: Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Post autor: Morrow » 19 paź 2010, 19:11

Szok. Po prostu brak mi słów. Mam mętlik w głowie i generalnie nie wiem co mam myśleć. Z Ronaldo sprawa była inna, wiadomo było, że odejdzie do Hiszpanii, że to jego cel. O Rooneyu mówiło się jako o przyszłym kapitanie United, sam mówił, że o tym marzy. Miał tu zostać do końca kariery, tworzyć swoją legendę jak Best, Charlton czy Cantona... Od momentu przyjścia do MU w ostatnich minutach okienka za astronomiczną kwotę robiono wszystko żeby stał się wielkim piłkarzem i nawet kiedy przez chwilę był w cieniu Ronaldo kiedy ten błyszczał wprowadzając MU na szczyty to wielu uważało, że to Roo był tym "najważniejszym". Wiadomo było, że ma trudny charakter ale zawsze SAF był w stanie nad tym zapanować i to kontrolować nawet wtedy kiedy Wayne musiał biegać po skrzydle choć tego nie lubił.

Nie wiem po prostu nie wiem. Ronaldo był graczem fantastycznym, niesamowitym, takim, który trafia się raz na milion ale było wiadomo, że jego pobyt w United to tylko domek z kart, za to Rooney... On miał być skałą, on miał być kimś takim jak Giggs, Scholes, Neville, Keane. Kimś kto będzie z MU na dobre i na złe, kimś kto odda serce tej drużynie bezwarunkowo i na boisku tak to wyglądało. Wayne nigdy nie będzie miał błysku Messiego czy Ronaldo ale ma za to tę niesamowitą wolę walki, która kibicom MU przypomina o piłkarzach z historii tego klubu gotowych wypruwać sobie flaki na boisku. Może i jest wychowankiem Evertonu ale dla mnie i dla kibiców MU był piłkarzem z tych "swoich", kimś kogo nie stawiało się w rzędzie najemników z wieloma innymi kopaczami.

A dziś to wszystko prysło.

Życie prywatne Rooneya to jego sprawa, chce być skurwysynem w stosunku do swojej żony, nic mi do tego. Jako człowiek i tak nie byłby nigdy dla mnie wzorem. Ale zupełny brak szacunku dla MU, kibiców i Fergusona jest dla mnie niewybaczalny. Nie wiem dlaczego wypina się na klub, w którym ma wszystko. W żadnej innej drużynie nie będzie miał tego co ma w United. Może City, Chelsea albo Real dadzą mu więcej kasy ale nigdzie nie dostanie takiej bezgranicznej miłości fanów, zaufania i wsparcia jakie dostał w United. Nie wiem co mu odwaliło le trzeba być naprawdę dziwnym żeby w momencie poważnego kryzysu rodzinnego, na wstępie sezonu będąc jedną z gwiazd piłki decydować o odejściu z klubu. Jedyne logiczny powód ujawniania tego w tym momencie to próba odwrócenia uwagi mediów od rozpadającego się małżeństwa i jego wybryków na rzecz jeszcze większej sensacji. Oczywiste jest, że teraz będziemy bombardowani newsami o nowym klubie Wazzy. To będzie teraz topic nr 1 a nie jego zdrada. Pojawiają się plotki, że to wszystko gra Fergusona żeby odwrócić uwagę od problemów Roo ale ja tego nie kupuję. Na konferencji Fergie wyglądał na autentycznie przybitego i zawiedzionego a nie podejrzewam, że jest aż tak dobrym aktorem.

Szkoda, bo talent ma nieprzeciętny, 24 lata, wszystko jeszcze przed nim. Na OT mógł budować swój pomnik a tak nie będę ani trochę zaskoczony jeśli odejdzie do City. Ba, w tej chwili kiedy sponsorzy się od niego odwracają a szejkowie zaoferują mu bajeczny kontrakt to najbardziej prawdopodobny wariant. A to, że niby mówił, że jego serce bije dla MU? Gówno warte, jak wszystko to co mówił wcześniej. Kto wie, może istnieje jakiś 1% szansy, że koledzy bądź SAF go przekonają ale po tym co się teraz dzieje nic już nie będzie takie samo.

Tak jak ktoś napisał wyżej. Przeżyliśmy odejście Staama, Keano, Becksa, Ruuda czy Ronaldo, przeżyjemy i Rooneya. Przykre to bardzo i czuje się trochę rozgoryczony i oszukany ale tak widocznie musi być. Pytanie brzmi czy Fergusonowi starczy zdrowia, sił i determinacji by zbudować kolejną świetną drużynę bo fundament obecnej został właśnie solidnie naruszony.

Sorry Wayne. Mogłeś być legendą tego klubu a zostaniesz zapamiętany tylko jako utalentowany ale zagubiony dzieciak, który wypiął się na drużynę i kibiców klubu dla których byłeś czymś więcej niż koszulką na boisku. Shame on you.

Wróć do „Anglia”