Wygląda na to, że Roy zaczyna się rzeczywiście gubić. N'Zogbia to nie jest piłkarz, który zbawi Liverpool. W związku z tym sam nie wiem czy się cieszyć czy nie, bo z jednej strony zawsze lubiłem tego menedżera, chyba jako jednego z nielicznych w Premier League, a z drugiej strony nie mogę ukryć, że odczuwam zwierzęce podniecenie graniczącą z obsesją i perwersją patrząc na tabelę czy na samo wspomnienie ostatniego meczu.
Ciekawe jakie będzie kolejne posunięcie zarządu co do menadżera, a w przypadku zwolnieniu - kogo zatrudnią na jego miejsce. Murowanym kandydatem wydaje się O'Neil, bo kandydatura Daglisha jakoś mnie nie przekonuje, no ale zobaczymy.
Co do obecnej formy to pewnie zostało wszystko powiedziane (choć nie obserwowałem dokładnie tego tematu), ale dodam od siebie, że tak beznadziejnego Liverpoolu jeszcze nie dane mi było oglądać. Gerrard wyglądał na kompletnie zrezygnowanego, Torres grał tak jakby miał zaawansowany reumatyzm i głęboką męczył go każdy ruch. Ciekawe kiedy się podniesiecie, bo że się w końcu otrząśniecie nie mam najmniejszych wątpliwości. W spadek kompletnie nie wierzę i chyba nawet nie chcę, by do tego miało dojść - w końcu Premier League bez derbów Merseyside nie było by już takie samo.



