Nawet nie próbuj porownywać odejścia Villi i Rooney'a bo wyjdziesz na strasznego ignoranta. Różnic jest wiele, dla Villi to był ostatni dzwonek żeby odejść aby coś wygrać w klubowej piłce bo chyba sie zgodzisz, że z Barceloną ma na to wieksze szanse niż w Valencii. Druga najważniejsza sprawa odszedł po sezonie, dużo wcześniej informując o tym władze klubu. Także nie widze żadnych analogii do tego co zrobił Rooney.bartbuks pisze:Dlatego sądzę, że spieranie się jakim to judaszem jest teraz Roo, bo chce opuścić Wyspy, jest bezsensowne. Pamiętajcie, że jedynym czynnikiem, który wiąże piłkarza z klubem jest kontrakt. Jedni urodzili się w danym mieście, wychowali w danym klubie i grają dla niego od kołyski, aż po grób. Inni są po prostu zakontraktowanymi najemnikami i kiedyś opuszczają pokład. Rooney`a wiąże z Manchesterem United tyle co Davida Villę wiązało z VCF. Tam stał się zawodnikiem światowej klasy, lecz też postanowił odejść - u nas nikt nie nazwał go judaszem i nie bluzgał na niego.
Jeżeli facet nie chciał grać w MU do końca kariery to ok droga wolna. Mógł to zrobić w ten sposob co Ronaldo. A zrobił co zrobił, bedzie mu zapamiętane



