Re: Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

red85

Re: Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Post autor: red85 » 22 paź 2010, 15:05

Myślałem, że już nigdy nic mnie w futbolu nie zaskoczy. Myślałem, że niemal już wszystko w piłce widziałem. Nie wierzyłem w wiele deklaracji piłkarzy o rzekomej ich miłości do danego klubu. Myślałem jednak, że nadal jest wcale nie takie małe grono zawodników, którzy po prostu uwielbiają grać w piłkę, którzy wiedzą ile mają szczęścia, że mogą dzień w dzień kopać piłkę i otrzymywac za to kosmiczną kasę i robią to dla oddanych kibiców. Rooney wydawał się być przecież takim piłkarzem. Nie jest istotne to, ile w tym całym zamieszaniu winy agenta - to wszak wina Rooney'a, że ufa takiemu człowiekowi.

Mnie Rooney zawiódł na tyle, że futbol nabrał dla mnie innego wyrazu. Nie chce mi się ani o nim dyskutować ani nie chce mi się o nim czytać. Tylko oglądać jeszcze mi się chce, choć także będę to musiał robić z dużo mniejszą przyjemnością. A jak może być inaczej, jeśli zawodnik wypina się na kolegów z zespołu, managera i na kibiców i w nagrodę otrzymuje podwyżkę? Cały dzisiejszy futbol. Zbiera mnie na mdłości. Koniec, kropka.

PS i jeszcze Fergie : "I think Wayne now understands what a great club Manchester United is". Brak słów.
Ostatnio zmieniony 22 paź 2010, 15:12 przez red85, łącznie zmieniany 1 raz.

Wróć do „Anglia”