Nie ukrywałemCesc Fabregas po raz kolejny potwierdził swoje przywiązanie do Arsenalu i zapowiedział, że zwycięstwo nad Barceloną w tegorocznym finale Ligi Mistrzów na Wembley dałoby mu ogromną satysfakcję.
Temat przenosin 23-latka do Katalonii był jednym z najczęściej odgrzewanych tego lata przez prasę "kotletów". Całej sytuacji nie poprawiał również sam Hiszpan, którego milczenie z czasem zaczęło nieco irytować kibiców Kanonierów.
Ostatecznie jednak wszystkie oferty Dumy Katalonii zostały przez Londyńczyków odrzucone, a Fabregas stwierdził, że gra na Emirates Stadium wciąż sprawia mu przyjemność.
- Jestem emocjonalnie związany z Barceloną, ten klub na zawsze pozostanie w moim sercu. Staram się oglądać spotkania tej drużyny w każdy weekend. Jednak moim priorytetem jest Arsenal, ponieważ jestem w stu procentach profesjonalistą - powiedział Cesc.
- To, co stało się w trakcie letniego okienka transferowego, nie zniszczyło ani mojej reputacji w klubie, ani moich relacji z przyjaciółmi i partnerami z zespołu. Zresztą, mam w Arsenalu wielu przyjaciół, którzy znają moje intencje i uczucia.
- Powtórzenie wyczynu z 2006 roku i dotarcie do finału Ligi Mistrzów byłoby niesamowitym wyczynem. Tylko tym razem, na Wembley, to piłkarze Barcelony zeszliby z boiska pokonani.
- Nigdy nie miałem najmniejszych problemów z Arsenem Wengerem. On wie, że futbol jest moją największą pasją i będę w Arsenalu grał na 100% do ostatniej spędzonej tutaj chwili. Moim marzeniem jest zdobycie jakiegoś trofeum z Arsenalem.
- Nie ukrywałem, że chciałem tego lata zasilić szeregi Barcy, ale ten transfer po prostu nie był możliwy. Także tamte wydarzenia pozostawiam za sobą.
- Daję i zawsze będę dawał z siebie wszystko grając w trykocie The Gunners. To wyjątkowy klub w moim życiu, z którym pragnę osiągać sukcesy. Po wsze czasy będę Arsenalowi wdzięczny za to, co ten zespół dla mnie zrobił przez wiele lat.



