Nevill już mógł wylecieć za ten drugi faul i nie mógłby mieć pretensji. Kilka minut po żółtku znów tnie równo z trawą.
Stoke jednak kilka razy zagroziło po tych stałych fragmentach, Huth miał czystą pozycję, ale uderzył niecelnie. Później znów Jones w zamieszaniu pod bramką też miał okazję, ale piłka mu się jakoś dziwnie od nogi odbiła i Edwin ją złapał.
Van der Sar wciąż jakiś niepewny. np z tym wykopem prosto pod nogi jednego z rywali, który jakby lepiej przymierzył, to byłby gol i to na konto Edwina.



