A my dziwimy się polskiej lidze. We Francji Bordeaux i Lyon dostają po ryju od beniaminków. To że Arles zremisowało z Brest to norma, wszakże gdzie ma zdobywać punkty jak nie z innym beniaminkiem? Ale to, że pierwsi ośmieszyli Bordeaux na ich stadionie, a drudzy nagle nauczyli się punktować lepszych, to już niespodzianka. Teraz zobaczycie jak wszyscy rzucą się na Brest grający u siebie z St.Etienne. A tu zapewne kolejny shit, bo tym razem nie będzie 3 pkt, tylko w ryj...Salas11 pisze:Niesamowite jakiej elastyczności w dzisiejszych czasach wymaga bukmacherka. To że nacięliśmy się na Lyon nie jest niczyją winą, bo wszelkie znaki na niebie i ziemi mówiły, że to jeden z pewniejszych meczów rozgrywanych w ten weekend.
Pamiętam, że jak miałem 14,15 lat to przewidywałem prawie każdy wynik, bo wtedy było łatwiej. np w 98 roku jak Juve jechało np do Parmy, to był klasyk, kilka bramek i 3 pkt. Jak Bayern dopadł u siebie jakiegoś cieniasa to kończył 3-4 golami. A dziś? Jedzie Manchester, Inter, Milan, bądź inne grande i dostają po ryju, bo takie czasy.



