Szczerze, to Mottę zostawiam już bez krytyki. Koleś jest totalnie nieprzygotowany i może początek sezonu miał fajny ale po tym, co zrobił z nim Cassano i co poprawił Pastore to chyba stracił ze 100 pkt do pewności siebie. Na dzień dzisiejszy nie wyobrażam sobie jego wykupienia.
Za to Sissoko totalnie rozczarował, poruszał się jak na wózku, żal było patrzeć jak Melo z Claudio biegają a on sobie truchta. Do tego komedia w jego wykonaniu przy drugim golu. Musi się Momo ogarnąć, bo właśnie meczem z Milanem sprzed dwóch lat zaskarbił sobie sympatię kibiców.


