Czyli błedy Fabiańskiego zrzuca na bark braku pewności siebie. A skąd ona się bierzę? Właśnie z takich jego wypowiedzi:- To po tym meczu gazety obwołały Fabiańskiego numerem 1, a na stronach kibiców Arsenalu kibice obwieścili śmierć "Flappyhandskiego", jak dotychczas nazywali Polaka - pisze felietonista "Guardiana" David Hytner, podkreślając, że po raz pierwszy w historii startów w Arsenalu na Fabiańskiego zdecydowanie postawiono. - Tak naprawdę nigdy, przed ostatnimi pięcioma tygodniami, nie czuł się klubowym numerem 1, i kiedy sporadycznie dostawał szansę, był zbyt oszołomiony - dodaje.
Podobnie na dotychczasową karierę Polaka patrzy Arsene Wenger. - Problem z pewnością siebie jest bardzo ciekawym tematem w sporcie na najwyższym poziomie. Szybko można ją stracić, a wraca bardzo powoli. Błędy które popełniał Fabiański bardzo go dotykały - stwierdził Francuz.
Albo stawiasz na jednego i mu ufasz, albo na drugiego. Takie pieprzenie, że obaj walczą o miejsce w składzie właśnie prowadzi do tego, co robił Fabiański wcześniej. Wybiera się jednego bramkarza i na niego stawia, a nie rotuje czy daje do zrozumienia, że jak zagra jeden czy dwa słabe mecze to się go sadza. Oczywiśćie, jeśli ten którego wybrałeś puszcza szmaty w pierwszym, drugim, trzecim, czwartym meczu to trzeba się zastanowić nad zmianą, ale głośne niepowiedzenie, że ten jest numerem 1. a ten dwa prowadzi do tego, że obaj są zdenerwowani. Skoro Wenger uważa, że Fabiański na treningach się spisuje znakomicie, że jest światowej klasy bramkarzem to kuźwa mówi w prasie, że Fabiański jest teraz numerem 1. i to na niego będzie stawiał, od razy taki Fabiański czuje się pewniej. A jeśli nawet pomimo tych paru świetnych występów w ostatnim czasie Wenger dalej głośno nie potrafi powiedzieć, na kogo będzie stawiał, to niech się potem nie dziwi, że komuś brakuje pewności siebie. Bramka to szczególna pozycja, to nie jest jak zawodnik z pola, któremu 5 minut przed meczem można powiedzieć, że gra.To pytanie zadaje sobie angielska prasa. Przeważają głosy, że w obecnej formie Fabiański nie zostanie odesłany na ławkę nawet wtedy, gdy Hiszpan wyleczy kontuzję. - Nie mogę powiedzieć, że na pewno będzie numerem jeden, bo zawsze trzeba mieć możliwość zmiany - komentował Arsene Wenger po meczu z City. Z drugiej strony Francuz dał do zrozumienia, że kiedy przyjdzie pora, podejmie decyzję.



