Re: Liverpool (zbiorczy)

Awatar użytkownika
moja_stopa
Rezerwowy
Rezerwowy
Posty: 291
Rejestracja: 15 sie 2007, 8:48
Reputacja: 0

Re: Liverpool (zbiorczy)

Post autor: moja_stopa » 08 lis 2010, 17:18

świetna pierwsza połowa, "gryźli" trawę wszyscy z podstawowego składu. czy to tylko Chelsea tak na naszych zawodników podziałała, czy w końcu uwierzyli, że da się w tym sezonie coś ugrać? bo, jak kurde widzę LFC w takim meczu jak np. z Blackpool a dwa tygodnie później z Chelsea, to się można zastanawiać, czy to zawodnicy dają dupy, czy menedżer, czy jeszcze coś może innego ma wpływ na to... bo jakby grali tak za każdym razem (100% albo nawet 250% zaangażowania! brawo!), to mielibyśmy tych punktów przynajmniej 9 więcej, i sytuacja w tabeli wyglądała by całkiem inaczej, a tak... ok. miejmy nadzieję, że Wigan rozjadą tak, jak ten zespół jest w stanie to zrobić. motywacja, chęci, mentalność. bo wiadomo, że pod względem piłkarskim jesteśmy lepsi niż 95% tej ligi. z ciekawości obejrzę mecz w środę, zobaczymy jak będzie z tzw. 'zaangażowaniem'. jak dadzą dupy, to znaczyć będzie mniej więcej tyle, że RH nie ma absolutnie pomysłu na ten zespół. bo zawodnicy jak chcą, to mogą...

tyle że nie zawsze sami zawodnicy mogą wygrać mecz, jak to miało miejsce wczoraj. heh.

jeszcze a'propos występu Lucasa Leivy. właściwie przez cały poprzedni sezon i część obecnego (do meczu wczorajszego), fani wieszali na nim psy. dlaczego się pytam? fakt, w większości meczy nie pokazał nic co by go predysponowało do miana następcy Mascherano, jak cała drużyna zresztą nie grała na swoimi, nominalnym poziomie. po meczu londyńczykami jednak stał się ulubieńcem fanów. pytam - dlaczego, jakie ku temu podstawy? moim zdaniem dostosował się do reszty zespołu - zagrał w końcu na swoim poziomie. nie rozumiem dlaczego go tak gnębiono przy tych przykrych dla LFC dniach, kiedy przegrywali w fatalnym stylu mecz za meczem. teraz nagle stał się bohaterem. a dla mnie zawsze był graczem na wysokim poziomie, odpowiedzialnym za połączenie defensywy z pomocą, graczem w rodzaju wspominanego Mascherano, tyle, że mniej medialnym. drużyna będzie grała swoje, Lucas też... i może obok Shelveya, Pacheco i Wilsona (chciałbym go w końcu zobaczyć!!!) będzie za rok PODSTAWOWYM graczem pierwszej jedenastki. że o wychowankach nie wspomnę.

Wróć do „Anglia”