Nie ma jednak co gdybać. Sytuacja niewątpliwie nie jest najlepsza, ale nie ma też tragedii. Co jakiś czas trzeba będzie grać bez Xaviego, ale przecież wieść gminna niesie iż Barcelona to Messi a nie Xavi więc lajcik.
Przeciwko Villarreal jednak będzie musiał zagrać. Teoretycznie czeka nas bardzo ciężkie spotkanie, ale jak do tej pory kiedy trzeba się spiąć to robimy to. Liczę na to, że tym razem będzie podobnie i pozwoli to z optymizmem patrzeć w przyszłość.
Jutro rewanż z Ceutą, czyli kolejna okazja dla zmienników i młodzieży. Transmisja w Sportklubie jakby ktoś nie widział a był szczęśliwym posiadaczem tegoż kanału.
Na oddzielny akapit zasługują chłopaki z Barcelony B prowadzeni przez Luisa Enrique. Lucho wykonuje tam kapitalną robotę i być może niebawem (obawiam się, że szybciej niżby się mogło niektórym wydawać) będzie rozpatrywany pod kątem pracy z pierwszą drużyną. Obym się jednak mylił.


