Jak ktoś nie wie o co kaman, to wklejam prywatną relację jednego z moich kolegów z Krakowa:
5 11 2010, po derbach Krakowa: Małecki rozmawiał z Gilarskim, to kumple. Podszedł Bartek Karcz z Gazety Krakowskiej, kawał chłopa (w porównaniu z Małym i ze mną) i szanowany dziennikarz w środowisku. Mały do niego: No, [ch**] napisałeś ostatnio. Karcz coś tam kiwnął głową, ale olał sprawę. A Mały kontynuował. - A gdzie jest ta [ch**] Jawor? (Piotrek Jawor z GW, nie przepadam za gościem, bo nosi głowę wysoko. Za wysoko). Wypatrzył Mały Jawora i krzyczy coś, że ma przejebane, że piłkarze są na niego cięci. A Jawor, który prawie się tam zesrał ze wstydu/strachu - ojojoj, masakra. Myślałem, że za chwilkę Mały do niego wystartuje z pięściami, mimo że dzieliło ich jakieś 7 metrów. Podeszła Ania Maśko do Małego i mówi - Mały, spokojnie, dużo ludzi tu jest, wyluzuj. - Wypierdalaj, po [ch**] się [k****] wtrącasz? Ania łzy w oczach. A Mały kontynuuje. - Spierdalaj do tamtej budy, nikt cię tu nie chce, po [ch**] w ogóle się odzywasz. Podszedł Ochalik i próbował to łagodzić. A Mały w swoim stylu. - To niech się nie wpierdala, jak nie jej sprawa. Wszyscy to słyszeli i widzieli. WSZYSCY i sytuację uratował Czyż, bo potrzebował na gwałt wywiadu z Małym dla nSportu Ania to mega spokojna, bogu ducha winna dziewczyna



