Re: Domek nr 10 (temat luźny)

Awatar użytkownika
kaczy
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7935
Rejestracja: 01 cze 2004, 10:04
Reputacja: 466

Re: Domek nr 10 (temat luźny)

Post autor: kaczy » 14 lis 2010, 12:43

Marco_Van_Basten pisze: Jesteśmy po prostu tępymi blokersami bez wykształcenia z Polski B. Jak to ładnie określił pan Ikonowicz - znajdujemy się w grupie 30% procent niedożywionych osób, a także pośród 46% procent, które mają problemy z płaceniem czynszu. Reasumując nasze chore poglądy spowodowane są niedożywieniem i fatalnymi warunkami egzystencjalnymi.
To jest kwestia tożsamości. Każdy homoś czy blokers ma swoje wartości które dla niego są bezsprzecznie prawidłowe.
Ja tego trochę nie ogarniam. Każdy następny dzień pewnych dni ogłaszał dla mnie zupełnie inny świat.

Kiedy byłem na świętach z rodziną, wszyscy byli tacy serdeczni, mimo iż dawno ich nie widziałem po dużym domu na wsi biegała gromadka dzieciaków które nadzwyczaj szybko rosły i zawierały rysy swoich rodziców. Śpiewali kolędy, jedliśmy potrawy przygotowane przez prababkę.
- Nazajutrz wydawało mi się to takie rodzinne, ciepłe i takie jakie powinno być

Kiedyś oglądałem jakąś komedię romantyczną z moją ex. Wczułem się w klimat, młody zauroczony chłopaczek nic się dla mnie nie liczyło, pomyślałem sobie że to było to. Jutro pójdziemy na spacer nad morze karmić łabędzie, w weekend razem na zakupy.
- W gruncie rzeczy straszna była z niej łajdaczka i pogoniłem po tygodniu

Z racji przynależności do osiedla mam wstęp na dzielnicowe rewiry. Nie wczułem się w klimat i wyszedłem w jeansach. Szczegółów nie będę opowiadać bo większość chyba zna. Blanciki, browarki, dyskusje o życiu, JP, cały Polski HH obczajony na wylot itd.
Skończyło się tak, że o 3 w nocy dusiłem się z jakimś gościem w centralnym punkcie między blokami bo podśmiehujki sobie robił że z Policji jestem (nie powiedział tego raz, tylko uczepił się mnie skurwysyn jeden)
- Rano miałem rozkminy że chyba muszę wysłuchać całe podziemie Rapu i kupić sobie nowe dresy.

Któregoś dnia wylądowałem w 'Latarni'. Takie Piątkowe imprezy w latarni morskiej klimat raczej Woodstock, Ostróda o Alternatywnym, lekko metalowym zabarwieniu. Ludzie tam byli inni, serdeczni nie szukali dymów. W głośnikach brzmiało Joy Division, Kazik czy Offspring.
Wpadłem tam ubrany już we wcześniej wspomniane dresiwa z chuligańską bluzą Everlasta. Znowu się nie trafiłem z ubiorem ale czułem się tam jak ryba w wodzie :D Ludzie ze mną rozmawiali to wydawało się że z góry mają do mnie szacunek.
- Tu kolejna opcja na zmianę 'religii', ale gdybym wpasował się w towarzystwo to już bym nie miał takiego respektu. Z drugiej strony to była taka gościna i nie wypada znowu tam się w dresach ładować.


Zupełnie inaczej czuje się w otoczeniu starych recydywów. Mój chrzestny z Anglii ma 5 lat wycięte z życiorysu. A że swój ciągnie do swego prawie cała ekipa z którą się tam zadawał byli nie do zastąpienia. Kodeks, Szacunek, frajer ... 'rozróżnianie ludzi'. 7 Chłopaczków się rozkręca a największy bydlak (tego gościa zapamiętam do końca życia) bez pogardy częstuje każdego papierosem. W takim towarzystwie na prawdę trzeba być czujnym i uważać co się mówi.
- tak mi zlansowali mózg przez te 10 dni że ludzie mnie normalnie nie poznawali :lol: Gdy wracałem, w Poznaniu musiałem czekać na nocny pociąg od 22 do 2 w nocy, dzięki skillom nabytym w tamtym czasie, zrekrutowałem sobie 2 żołnierzy i słownie rozpierdalałem meneli którzy co 5 minut prosili o szluga. Jednak żeby ogarnąć całą bajerkę do perfekcji musiałbym się powalić na jakieś 2 latka.

Chciałem jeszcze napisać o technozjebach pokroju 'gdzie jest zbyszek' ale już mi sie nie chce


Tyle się rozpisałem że już zapomniałem o co mi tak właściwie chodziło

Wróć do „Hyde Park”