To jest kwestia tożsamości. Każdy homoś czy blokers ma swoje wartości które dla niego są bezsprzecznie prawidłowe.Marco_Van_Basten pisze: Jesteśmy po prostu tępymi blokersami bez wykształcenia z Polski B. Jak to ładnie określił pan Ikonowicz - znajdujemy się w grupie 30% procent niedożywionych osób, a także pośród 46% procent, które mają problemy z płaceniem czynszu. Reasumując nasze chore poglądy spowodowane są niedożywieniem i fatalnymi warunkami egzystencjalnymi.
Ja tego trochę nie ogarniam. Każdy następny dzień pewnych dni ogłaszał dla mnie zupełnie inny świat.
Kiedy byłem na świętach z rodziną, wszyscy byli tacy serdeczni, mimo iż dawno ich nie widziałem po dużym domu na wsi biegała gromadka dzieciaków które nadzwyczaj szybko rosły i zawierały rysy swoich rodziców. Śpiewali kolędy, jedliśmy potrawy przygotowane przez prababkę.
- Nazajutrz wydawało mi się to takie rodzinne, ciepłe i takie jakie powinno być
Kiedyś oglądałem jakąś komedię romantyczną z moją ex. Wczułem się w klimat, młody zauroczony chłopaczek nic się dla mnie nie liczyło, pomyślałem sobie że to było to. Jutro pójdziemy na spacer nad morze karmić łabędzie, w weekend razem na zakupy.
- W gruncie rzeczy straszna była z niej łajdaczka i pogoniłem po tygodniu
Z racji przynależności do osiedla mam wstęp na dzielnicowe rewiry. Nie wczułem się w klimat i wyszedłem w jeansach. Szczegółów nie będę opowiadać bo większość chyba zna. Blanciki, browarki, dyskusje o życiu, JP, cały Polski HH obczajony na wylot itd.
Skończyło się tak, że o 3 w nocy dusiłem się z jakimś gościem w centralnym punkcie między blokami bo podśmiehujki sobie robił że z Policji jestem (nie powiedział tego raz, tylko uczepił się mnie skurwysyn jeden)
- Rano miałem rozkminy że chyba muszę wysłuchać całe podziemie Rapu i kupić sobie nowe dresy.
Któregoś dnia wylądowałem w 'Latarni'. Takie Piątkowe imprezy w latarni morskiej klimat raczej Woodstock, Ostróda o Alternatywnym, lekko metalowym zabarwieniu. Ludzie tam byli inni, serdeczni nie szukali dymów. W głośnikach brzmiało Joy Division, Kazik czy Offspring.
Wpadłem tam ubrany już we wcześniej wspomniane dresiwa z chuligańską bluzą Everlasta. Znowu się nie trafiłem z ubiorem ale czułem się tam jak ryba w wodzie
- Tu kolejna opcja na zmianę 'religii', ale gdybym wpasował się w towarzystwo to już bym nie miał takiego respektu. Z drugiej strony to była taka gościna i nie wypada znowu tam się w dresach ładować.
Zupełnie inaczej czuje się w otoczeniu starych recydywów. Mój chrzestny z Anglii ma 5 lat wycięte z życiorysu. A że swój ciągnie do swego prawie cała ekipa z którą się tam zadawał byli nie do zastąpienia. Kodeks, Szacunek, frajer ... 'rozróżnianie ludzi'. 7 Chłopaczków się rozkręca a największy bydlak (tego gościa zapamiętam do końca życia) bez pogardy częstuje każdego papierosem. W takim towarzystwie na prawdę trzeba być czujnym i uważać co się mówi.
- tak mi zlansowali mózg przez te 10 dni że ludzie mnie normalnie nie poznawali
Chciałem jeszcze napisać o technozjebach pokroju 'gdzie jest zbyszek' ale już mi sie nie chce
Tyle się rozpisałem że już zapomniałem o co mi tak właściwie chodziło



