Porównywanie często, że wdychamy opary samochodowe jest co najmniej niedorzeczne, nikt przecież nie nadstawia twarzy na ulicy pod rury wydechowe. Natomiast palacze często podchodzą stają obok i kopcą... jasne, można odejść, ale to przecież nie niepalący smrodzi wokół kogoś tylko ktoś mu przyszedł smrodzić papierosem.
Poza tym, doprecyzujmy pewne rzeczy, mówimy o przestrzeni publicznej a nei o prywatnych przedsiębiorstwach które zarabiają na określonej grupie konsumentów. A zatem, zakaz powinien objąć też ludzi "wpi...ych" jak świnie np. w dość ciasnym autobusie często śmierdzące dania oblane dziesiątkami dziwnych sosów. Ludzie robią uniki żeby ubrania nie zasyfić a w lecie smród spotęgowany wysokimi temperaturami bo jakiś świniak (ze względu na to jak śmierdzi to co je i sposób w jaki je) nie może skonsumować pożywienia w jakimś innym miejscu a najlepiej przy stole. Wiadomo, co innego jakby jadł jakąś wypieczoną maślaną bułeczkę, a co innego takie "jadło". Także papieros to tylko symbol w pewnym sensie różnych zachowań generalnie.



