Też bym koszyków nie przeceniał. Jeśli się trafi wyrównana grupa, jak w eliminacjach do MŚ 2010, w której każdy mógł z każdym stracić punkty i właściwie wszyscy poza San Marino od nas byli lepsi, to będziemy mieli problem, bo każdy mecz będzie jak o życie. Jeśli się trafi grupa jak do MŚ 2002, to pewnie wszystkich przeskoczymy. Zobaczymy, ktoś zamiast nas awansował do tego drugiego koszyka znienacka, może go wylosujemy i będziemy zgarniać punkty.
Podstawą jest mocna reprezentacja i dobry trener. Nie mamy na razie ani tego, ani tego, martwić się więc o grupy MŚ 2014 wtedy, gdy dowiemy się, kto zastąpi Smudę w kadrze po euro. Jeśli to będzie kolejny taki idiotyczny wynalazek, to i najsłabsza grupa nic nam nie da.
W towarzyskich było wiadomo, że spadniemy. Że spadliśmy tak dramatycznie - to w pierwszej kolejności wina tych, którzy zadecydowali o tak idiotycznym doborze sparingpartnerów, przy których uczymy się co najwyżej tego, że na Hiszpanię trzeba wystawić więcej, niż jednego defensywnego pomocnika. Zamiast z WKS, to trzeba grać z jakąś Angolą, RPA, może Tunezją, a przede wszystkim z zespołem o charakterystyce pasującej do rywali z mistrzostw Europy - a więc nie druga kadra Ekwadoru, nie Afryka, tylko starannie dobrane ekipy pod styl drużyn europejskich. Dyzma jest miernym selekcjonerem, ale kto wie, o ile lepiej wyglądałaby ta kadra, gdyby grała mecze, w których mogłaby się czegoś sensownego nauczyć, zamiast Hiszpanii, WKS, Serbii, Ekwadoru, USA.



