Re: Reprezentacja Polski (zbiorczy)

Wilmore
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 8192
Rejestracja: 09 sty 2008, 0:42
Reputacja: 108
Lokalizacja: Niepołomice

Re: Reprezentacja Polski (zbiorczy)

Post autor: Wilmore » 17 lis 2010, 19:14

W sferze abstrakcji to może faktycznie lepiej było zagrać chociaż ze dwa mecze z takimi jak San Marino, tylko wystawić jakąś zbieranine grajków z niższych lig i by nie było 10-0 czy 5-0, a 3-1... kto wie, może by się jakiś talent objawił :boje się:
Kiedyś czytałem na ten temat bardzo mądrą wypowiedź człowieka, który był blisko kadry Austrii. Nie wiem, jak to wyglądało w rzeczywistości w kwestii ich doboru meczów i jak to wyszło w praniu, ale w dużym skrócie założenia były takie:
1. Pierwszy etap budowy kadry to były mecze z założenia do wygrania, na które powoływało się co i rusz nowych piłkarzy, bo jakby nie patrzyć, to efektywnie można w 4 meczach sprawdzić 30 graczy, a to już dużo w takim kraju. Poszukiwano zespołów na możliwie niskim poziomie, żeby można było zobaczyć jakość umiejętności technicznych i wykształcenia taktycznego zawodników.
2. Drugi etap polegał na zgrywaniu się na tle zespołów z minimalnie niższej, lub tej samej, półki, dzięki czemu można było dokonań ostatecznych szlifów w doborach personalnych i tę trzydziestkę graczy ostatecznie wyselekcjonować.
3. Trzeci etap miał być z założenia budową drużyny tak, jak to rozumieją kibice - wypracowania schematów ustawienia w ofensywie i defensywie, zaplanowania wszystkiego, co najważniejsze, żeby piłkarze mądrze się poruszali po boisku. Kadra miała z założenia w tym i ostatnim etapie obracać jedynie wokół wyselekcjonowanej wcześniej 30 plus ewentualne eksplozje talentów. Gra się wtedy na zespołach możliwie na najbliższym poziomie do zespołu budowanego, coś jak Ukraina czy Bułgaria dla nas, żeby móc zaangażować w grę wszystkie formacje.
4. Ostatni etap to gra już z największymi, żeby nauczyć piłkarzy gry pod presją i by liznęli wielkiej piłki, przy okazji wypracowuje się stałe fragmenty gry.
Przy założeniu, że bierzemy pod uwagę taką Polskę, która walczyła o awans do wcześniejszego turnieju, to możemy spokojnie poświęcić każdemu okresowi po pół roku, natomiast przed samym turniejem już można było pracować tylko nad przygotowaniem fizycznym i przygotowywać piłkarzy pod najbliższych rywali.
Co zrobił Smuda? Mam wrażenie, że z tego zdroworozsądkowego planu wziął po parę elementów i wymieszał wszystkie ze sobą. Gdyby to jeszcze dawało efekty, miało wyższy sens - ale my bierzemy rywali z łapanki kompletnie bez żadnego klucza i liczymy, że na tle dużo lepszych ekip marni defensorzy zrobią postęp i się zgrają.

Wróć do „Polska”