- Cesena - mecz taki sobie, tak powinny właśnie wyglądać mecze z ogórami
- Brescia - dramat, ale było blisko
- Roma - tu wszystko wyglądało świetnie, powinniśmy to wygrać, Roma miała trochę szczęścia. Wszystko wskazuje na to, że znowu stajemy się takim Juventusem Ranieriego - z klasowymi rywalami gramy bardzo dobrze, natomiast brakuje koncentracji z ogórami. Nie jest to za dobre rozwiązanie, bo o ile klasyki są ważną częścią sezonu to punkty trzeba ciułać. W scudetto nie wierzę, ale o ile Lazio powinno w pewnym momencie spuchnąć, to Napoli może poważnie włączyć się do walki o LM. Z tyłu jest jeszcze Roma więc trzeba się postarać, żeby być w trójce bo w wielki kryzys Interu nie wierzę.
Sorensen mi się podobał jak na swój wiek, Traore mniej. Jak widzę Grosso przy piłce to normalnie mi niedobrze, wolę Salihamidzicia który zawsze był solidny i w sumie dziwiłem się, że Del Neri go zawiesił. Szkoda Amauriego, ale jego czas w Juve powoli się kończy.
To chyba tyle z ważniejszych wydarzeń przez te trzy tygodnie których nie skomentowałem
P.S. Z Genoa trzeba wygrać, zwłaszcza jeśli zagrać ma Krasić. Dawno go nie było.


