Arcydziełem de Sade jest "Dialog między księdzem a umierającym", który szczerze polecam wszystkim zniechęconym do religii lub kleru. Reszta jego prozy ma rodzynki mądrości obciążone tonami ekskrementów, więc naprawdę trudno się przez nie przebić.Odpornym na wstrząsy polecam książkę De Sade "Justyna, czyli cierpienia cnoty" mój rekord to 1/3 książki.



