Ja nieco z innej beczki - w naszym kraju zapanowała ostatnio jakaś chora obsesja biorąca w obronę Artura Boruca która liczy wg.tego co czytałem w necie ponad 20tysięcy osób. Od pewnego czasu przyznam z reką na sercu, że włos mi się jeży na głowie kiedy słucham i czytam jego jadowite słowa względem nie tylko trenera kadry, ale też swoich kolegów z kadry. Przykro mi o tym pisać, ale ostatnio Artur Boruc jest typem człowieka, który nie radzi sobie, kiedy wszystko nie kręci się wokół niego. Musi więc nieustannie dostarczać publice pozasportowych niesnasek. Jeszcze jako gracz Celtiku pokazał swoją drugą negatywną twarz. Nie tylko olewał wszystko i wszystkich, ale też niestety łajdaczył się na prawo i lewo kiedy jego jeszcze żona Katarzyna była w ciąży, a także kilka dni po urodzeniu synka. Jego niedawny wywiad dla Nsport odnośnie Franza Smudy i atmosfery wokół kadry kiedy jego bełkot przez zaciśnięte zęby, okraszony insynuacjami i oskarżeniami spowodowała, że straciłem dla niego cały szacunek jako do człowieka i trzeźwo myślącego dorosłego faceta. Pewnie wielu z Was się zaraz narażę za słowa które napiszę, ale Arturowi Borucowi odbiła sodóweczka i to na maksa. "Boruc celebryta, Boruc gwiazda MŚ i ME" - to częste słowa jakie ostatnio czytam wśród opinii zachwalajacych tego piłkarza. Fakt - do niedawna Boruc był znakomity w bramce, szybki, energiczny, miał wspaniały refleks. Od 2 lat niestety ze smutkiem to stwierdzam, iż Boruc to fan markowych cygar, alkoholi i prowokator który swoją frustrację wylewa nie tam gdzie powinien. Tym razem z przykrością trzeba to stwierdzić, że Artur Boruc przegiął. Czy z takiego piłkarza mają brać przykład młodzi adepci futbolu? Widać niestety, że dla sporej grupy ludzi którzy bronią jego stylu życia i "gry" w ekipie Fiorentiny - dla nich jest IDEAŁEM z którego należy brać przykład powiem tylko tyle - "gratulacje". Nie można moi drodzy żyć przeszłością dobrej kiedyś gry Boruca na MŚ i ME - obecna kadra bez Boruca da sobie radę. Mamy od pewnego czasu dwóch lepszych bramkarzy nie tylko w kwestii sportowej,ale też życiowej niż "król Artur" - Fabiańskiego i Tytonia.
(o Tytoniu napisałem szeroko na moim blogu)



