No takie jest życie. Podobno piłka to gra błędów, a szczęście sprzyja lepszym. Osobiście to mnie źrebi, bo liczy się tylko to jak wygląda tabela po ostatniej kolejce. Jak będzie tam Jaga, to fajnie, bo zawsze jakaś odmiana. Jak Legia, bądź Wisła, to znaczy, że okazały się lepsze w przekroju całego sezonu, choć w przypadku (L) jakoś ostatnio zezowate szczęście sprzyja im za bardzo. Wisła jest zajebiście przemeblowana z tyłu, a chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć, że 4 facetów którzy wcześniej ze sobą nie grali i do tego władają zupełnie innymi językami, nie zgra się ot tak. Maaskant ma czas i raczej zostanie rozliczony po sezonie, ale nie ma co sobie ostrzyć zębów na zmiany. Jest to szkoleniowiec na dłuższy czas i dopiero w przyszłym sezonie może dostać po tyłku, jak nie zdominuje ligi. Legia od lat jest chimeryczna i coraz bardzie mnie irytuje.
Zastanawia mnie jedna sprawa. Krzysiek Dowhań jest fachowcem o znanym nazwisku, i to nie tylko w Polsce, a przez pierwsze kolejki Skorża molestuje kibiców niezdarnym Antolovicem, potem troszeczkę bardziej wyprostowany Kostia, a na konie najbardziej wg mnie kompetentny Skaba. cloner chyba wie o czym mówię, bo Wojtek nie jest miękkim [ch**] robiony i zasługuje na rundę zaufania. I tu nasuwa się pytanie: czy Skorża jest tak uparty i nie słucha Dowhania, czy może trener bramkarzy ma gówno do powiedzenia?



