W kwestii ostaniej sceny pisze:z ta pasta wydaje mi sie proste jak konstrukcja cepa - Bob ktory juz zapanowal nad Dale'em po prostu sprawdza czy ma dostateczna kontrole. najpierw wypowiada [w tym kontekscie bezsensowne] zdanie 'musze umyc zeby'. [sensu nadaje to iz bob po prostu uzyl tego zdania jak zrobilby to inny czlowiek, z tym ze w takiej sytuacji (po wyjsciu z chaty) brzmi to irracjonalnie, czego Bob nie bierze pod uwage - po prostu uwazal ze tak bedzie najlepiej gdy zachowa sie (w jego mniemaniu) normalnie].
nastepnie zaczyna 'mycie', wyciskajac paste, zauwazcie ze gdzy w polowie oproznia tubke - usmiecha sie , tak jakby z mysla 'taaak jest, mam go' [w sensie ze Dale robi to co chce Bob, czyli kontrola na 100%].
W kwestti tego co sie zdarzylo w czarnym domu pisze:Moim zdaniem Czarna i Biała Chata to jedno miejsce. Strach otwiera wejście do czarnej chaty (tak weszli Annie Blackburn i Windom Earle), agent Cooper wszedł do Chaty bez strachu, kierowała nim miłośc i chęc uratowania ukochanej (w którymś z odcinków padła informacja, że wejście do Białej Chaty otwiera miłośc). W Chacie można spotkac dobro i zło. Dlatego Cooper spotyka tam zarówno dobrego Olbrzyma jak i uosobienie zła, czyli Boba, dobrą Laurę Palmer i jej złą stronę. W serialu podana zostaje informacja, że jeśli dana osoba okaże strach w Czarnej Chacie-jej dusza zostanie zabrana. Cooper przez cały czas pobytu w Chacie był opanowany i nie okazywał strachu, nawet w konfrontacji z Windom Earle'm czy z Bobem. Bob pozwolił mu odejśc i obiecał nie zabierac Cooperowi duszy. Niestety agenta zgubił strach przed samym sobą. Nie obawiał się żadnej postaci w Chacie i z każdą był gotów na konfrontację, prócz samego siebie. Zaczął uciekac, co było jego porażką. Dlatego ostatecznie Bob zagarnął duszę Coopera.



