Dla chcącego nic trudnego. Klub rozwija się wraz z sukcesami. Masz wpływ na całą infrastrukturę, więc nic tylko zakasać rękawy i do przodu. Wiadomo że klub klubowi nierówny. Gdyby nie sukcesy i moja polityka transferowa, Sporting sezon w sezon miałby straty. Umiejętnie je jednak niweluję. Ba, rok rocznie zarabiam minimum 50 baniek na czysto no i trzymam płace twardą ręką, to podstawa. Obecnie moją największą gwiazdą w SCP jest peruwiański skrzydłowy - Jose Santos. Dorobił się globalnej marki a wartość rynkowa oscyluje wokół 35 milionów euro. W Realu czy innych finansowych hegemonach dostałby tygodniówkę rzędu około 160 - 170 tysięcy. U mnie zarabia 65 co nie nadwyręża budżetu a ja unikam zbytnich dysproporcji w zarobkach kluczowych zawodników. Veloso i Moutinho (nota bene legendy klubu) zarabiają po 50 tysięcy z racji wieku. Mogę teraz śmiało stwierdzić, że odjebałem kawał dobrej robotyulynif pisze:Odpuszczałem bo z sukcesami jako takimi rosły wymagania a pozyskanie funduszy na naprawdę już czołowych zawodników światowych było ograniczone dlatego przerywałem bo więcej już się nie dało zrobić, no chyba że jakimś fartem czy patch'em, nie wiem ale tak to wtedy wyglądało.



