Salas11 widzę, że upodobałeś sobie ligę portugalską. Rozumiem, że w krajowych rozgrywkach raczej lejesz wszystkich? ;> Ja jak kilka lat temu prowadziłem Benfikę (są w tym tematcie nawet moje posty) to po 2 sezonach nawet mecze z Porto i Sportingiem kończyły się niezłą demolką. Do dziś pamiętam, że w składzie biegali tacy zawodnicy jak Van der Borre, Luisao, Zuiverloon, Ben Haim, Baines, Mascherano, Manu Fernandes, Alex, a najlepszym strzelcem był Ugur Yildirim (jak on bił wolne! poezja!). Najbardziej cieszyło mnie to, że tak naprawdę żaden piłkarz nie był jakąś gwiazdą i nie kosztował mnie wielkich pieniędzy. Zazwyczaj to ja produkowałem gwiazdy, które potem odchodziły do znanych klubów. Nic nie przekręcałem, nic nie ściemniałem, a sukces zbudowałem na takich rzeczach:
- fantastycznie dobrany sztab szkoleniowy - wtedy w Portugalii było multum mało znanych fachowców
- taktyka - grałem oryginalnym ustawieniem: 3-3-1-2-1
- systematyczna rozbudowa bazy treningowej
- ogromna sieć skautingowa, dzięki której regularnie ściągałem największe talenty, a potem większość z nich stanowiła siłę mojej drużyny



