Ja zawsze uwielbiałem grać 3-obrońców, ale grałem bardziej typowym 3-5-2 i w dodatku tak budowałem całą kadrę by zawsze móc przeskoczyć do klasycznej 4-osobowej obrony jeśli rywal tego wymagał. Z jednej strony szukałem piekielnie ofensywnego bocznego obrońcy mogącego równie dobrze grać na boku pomocy, z drugiej szybkiego środkowego obrońcę równie dobrze czującego się na boku obrony i jaaaazda. Z Auxerre tak kiedyś zrobiłem prawdziwą maszynę do zabijania, dzięki temu, że bez wprowadzenia jakiegokolwiek rezerwowego mogłem grać 3-5-2, 4-4-2 czy 4-2-3-1. Do dziś pamiętam jak zmiotłem Chelsea w finale CL 4:0, a graczem meczu i tak był Petr Cech, który wyją mi z 4 setki i kilkanaście strzałów w światło bramki.


