Cóż mogę o meczu napisać, Berbatov znów słabo, praktycznie nic nie grał, Rooney kicha, Nani chyba myślami był gdzie indziej...
... żarcik. Z taką formą to możemy grać, spodziewałem się łatwego zwycięstwa, ale nie, aż 7:1. Wspaniale zagrała cała drużyna, szczególnie Anderson, który zdawało by się, że tym meczem chce udowodnić Fergusonowi, że oddawanie go do Aten do błąd. Berbatov, po tylu meczach bez bramki w końcu doczekał się nie jednej, aż 5. Trochę szkoda, że Rooney nic nie ustrzelił, chociaż jego podania - geniusz. Aż za serce chwytało, jak kibice głośno skandowali 'ROONEY'. Oby tylko tak dalej.



