Dokladnie - bezsilny Real. To zrobilo na mnie najwieksze wrazenie a nie wynik. Real nie mogl zrobic absolutnie nic (tzn. mogl zrobic nic i wlasnie to robil). Barcelona miala mecz pod pelna kontrola. Momentami klepala sobie pilke jakby grala z jakas druzyna z nizszych lig hiszpanskich. Ronaldo pytal ironicznie czy Barcelona im tez strzeli 8 bramek tak jak Almerii i by wykrakal. Wydaje sie ze gdyby katalonczycy grali przy 4:0 z takim zaangazowaniem jak wczesniej to taki rezultat bylby w zasiegu.
Mourinho dokonujace defensywnych zmian Real nie mogacy dlugimi momentami dotknac pilki i sfrustrowani pilkarze krolewskich (akurat w tym meczu to oni byli giermkami zeby nie powiedziac ze blaznami a krolem Barcelona). Blaugrana pokazala kto tu rzadzi i ile Real musi sie jeszcze nauczyc zeby zblizyc sie poziomem do byc moze najlepszej klubowej druzyny w historii pilki noznej.


