Re: Gran Derby // FC Barcelona - Real Madrid CF

Awatar użytkownika
Kluchman
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 18604
Rejestracja: 30 kwie 2006, 19:06
Reputacja: 2433
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Re: Gran Derby // FC Barcelona - Real Madrid CF

Post autor: Kluchman » 30 lis 2010, 12:34

Jeśli mam coś pisać o meczu to muszę zadać pytanie: Mogę sobie trochę pobluzgać? Mogę? Nie zabronicie mi [k****].

Spokojny ze mnie człowiek i nie piszę na gorąco, ale będzie mi trochę lepiej jak wszystko z siebie wyrzucę, no bo co to [k****] było?

Ja pierdole, ta Barcelona, której tak nie lubię jest bardziej zajekurwabista niż myślałem i gdybym był choleryczny, to wczoraj nic w moim otoczeniu nie byłoby bezpieczne. Niby nikomu ani niczemu krzywda się nie stała, ale [k****] na boisku zgwałcono mi mózg. Jebać tę cała ligę, w której nikt nie potrafi grać w piłkę, a potem przychodzi La Furia Catalunya i rucha mój kochany Real swoim wielkim czarnym kutasem jak jakąś dziwkę spod krzaka przy drodze krajowej nr 11, a potem jeszcze zabiera całą kasę od poprzednich klientów i sru.

Przez ten wczorajszy mecz nawet Corn Flakesy mi nie smakują [k****].

2:6 to przy tym było małe piwo. Tam Real zagrał źle taktycznie, ale coś grał. Wczoraj to nie był mecz. To była egzekucja, to było jak rozstrzelanie powstańców madryckich na obrazie Goyi.

Wczorajsza gra Barcelony wystrzeliła daleko poza ziemską orbitę, pewnie próżno jej szukać w naszej galaktyce. Gdybym im kibicował to miałbym wczoraj erekcję przez pełne 90 minut.

Nawet nie można się dziwić Mourinho, że zaczął robić defensywne zmiany. Ozila w tym meczu nie było, został całkowicie stłamszony, a środek pola z dwójką DM nie potrafił efektywnie odbierać piłki. I ciul z tym, że przy trzecim golu, który był ostatnim gwoździem do trumny chyba był mały spalony. To nie ma teraz żądnego znaczenia, bo Barcelona siedziała na Realu tak, że jak nie wtedy, to strzeliliby za dwie minuty.

Dwa pierwsze gole to indywidualne błędy, których można było uniknąć, a które ustawiły ten mecz całkowicie, ale bez nich Barcelona nie zwolniłaby tempa i grałaby dalej jak w tych pierwszych 20 minutach podając sobie piłkę z uśmiechem na ustach z prędkością światła, a gracze Realu by tylko nieporadnie biegali jak muchy w smole i próbowali wybić piłkę w trybuny, by chwilę odpocząć. Nie wiem czy zastosowanie wczoraj taktyki typu murarka byłoby lepsze. Pewnie tak, ale wczoraj Barcelonie nikt by się nie przeciwstawił.

Wczoraj nic nie działało, ani pressing, ani asekuracja, ani przejście do ataku, ani próby przytrzymania piłki. Wyładowania frustracji były wymowne. Wszystko się posypało jak Barcelona zaczęła sobie klepać w kosmicznym tempie. Żeby im się skutecznie oprzeć Real musi jeszcze naprawdę dużo pracować, oj dużo. Trzeba dalej robić swoje. Dalsze straty punktów to strata szans na mistrzostwo, więc trzeba się podnieść szybko. [k****]. :|

Wróć do „Hiszpania”