Kilka dni temu obejrzałem coś takiego:

Zamknięty krąg/Le Premier cercle okazał się bardzo przeciętny. Niby Jean Reno, niby dużo sensacji, ale jakoś trochę to zbyt cienkie. Nie będę opisywał, bo nie polecam.
Moja ocena: 5,5/10
Dziś przyszedł czas na odbudowanie mojego zaufania. Reno znów w akcji i to nie byle jakiej.

Immortel, L'/22 Bullets opowiada historię emerytowanego bossa mafii, który pomimo rezygnacji z gangsterskiego życia komuś przeszkadza. Wyrok wykonuje 8 napastników, którzy pakują w niego 22 kule. O dziwo ex-mafioso wychodzi z tego cało, lecz nie ma zamiaru się mścić. Niestety jego prześladowcy popełniają największy błąd w swoim życiu.
Nie jest to głupi film, ani tym bardziej coś stworzonego dla wielbicieli prostolinijnych amerykańskich komedii. Francuzi robią dobre filmy i nawet ich miernoty rozkładają polskie kino na łopatki. Jak ktoś uwielbia mafijne klimaty, bądź zna na pamięć Ojca Chrzestnego, to ten film mu się spodoba. Nie ma tu bezsensownej śmierci, lecz wszystko dzieje się w imię czegoś. Honor i rodzina. O tym tutaj pamiętają.
Moja ocena 8,5/10
W ciągu ostatnich dni obejrzałem jeszcze:

Łatwa dziewczyna/Easy A fajne, przyjemne i ciekawy środek, aby spędzić wieczór z dziewczyną. Do kina nie warto, bo w miejsce biletu można sobie flaszkę w Biedronce kupić i będzie więcej radości.

Idol z piekła rodem/Get Him to the Greek dość ciekawym filmem, który niby jest komedią, ale zakrawa mi trochę na dramat. Z ciekawostek - gra tam P.Diddy i Lars Urlich (Metallica). Może być, choć cudów nie wymagajcie.



