W lidze prawdopodobnie został nam już tylko mecz z Romą w tym roku kalendarzowym, jeśli dojdzie faktycznie do strajku i odwołania meczu z Bologną, do końca grudnia sobie sporo odpoczniemy - planowo mamy mecz w środę z Ajaxem, w niedzielę z Bologną i w kolejną niedzielę z Romą, ale jak pisałem - nad ligą wisi widmo strajku piłkarzy pod dowództwem Oddo.
W związku z tym mamy dobry moment na podsumowanie zespołu - po bardzo trudnym maratonie październikowo-listopadowym martwiłem się, że zespół dziś podejdzie do spotkania na luzie i będą nerwy, pewnie za Ancelottiego byśmy taki mecz przegrali. Tymczasem i owszem, drużyna się rozluźniła, ale już przy pewnym 3:0 i choć druga połowa była tak pasjonująca, że zostałem przez małżonkę do sprzątania w zastępstwie oglądania dokładnie meczu, to jednak trudno krytykować drużynę tak osłabioną, że nie wcisnęła jeszcze kilku bramek.
Nie ukrywam, że moja sympatia do Allegriego przypomina w ostatnich miesiącach sinusoidę - długo się do niego przekonywałem, gdy był trenerem Cagliari, ale przychodząc do Milanu byłem do niego niezwykle optymistycznie nastawiony, w czym jeszcze utwierdziły mnie sparingi. Wrzesień i pierwsza połowa października była dla mnie rozczarowująca, zespół prezentował się średnio i w najtrudniejszy okres sezonu wchodziliśmy prezentując się bardzo kiepsko, byłem krytycznie nastawiony do trenera. Mniej-więcej jednak od meczu z Palermo podchodzę do niego coraz bardziej optymistycznie, widać u zespołu nareszcie jego rękę, drużyna prezentuje się lepiej fizycznie grając któryś mecz z rzędu co trzy dni z taką Sampdorią przykładowo, niż z Ceseną na przykład. To cieszy, wiadomo było już wcześniej, że trenera nie wolno skreślać po dwóch lub trzech miesiącach pracy, chyba że popełnia skandaliczne błędy, jednak Allegri zaszedł mi za skórę paroma drobnostkami, jak zmiany.
Najważniejsza różnica, jaką widać względem nie tylko LeoMilanu, ale i Milanu ostatnich dwóch lub trzech sezonów to pressing - atakuje na połowie rywala już nie kilku, ale 8-9 piłkarzy Milanu, dodatkowo zwartą kupą, a nie jak swobodne elektrony u Leonardo. Ustawianie się w defensywie, przechodzenie między fazami gry, prowadzenie pressingu, można długo pisać, każdy element taktyki wygląda zupełnie inaczej, niż u Leonardo, i do tego o wiele lepiej.
Zespół nabrał żołnierskiego charakteru - wchodzą, robią swoje, dociągają wynik do końca, nie rozczarowują, bardzo się starają, jeśli wynik jest kiepski. Brakuje joga bonito rodem z poprzedniego trenera, brakuje takiej łatwości w grze, lekkości, ale to wynika z ustawienia - wtedy czterech piłkarzy było zwolnionych z gry z tyłu, dziś każdy pracuje, z tego góra jeden incydentalnie, co też zależy od sektora, w którym znajduje się piłka i momentu meczu. Wtedy mieliśmy 4-2-fantasia, dziś trzech defensywnych pomocników w linii i przed nimi jednego defensywnego, który ma udawać trequartistę. Zobaczymy, jak to będzie wyglądało po transferach.
Na dzień dzisiejszy najbardziej boli sytuacja kadrowa - sprowadziliśmy jednego geniusza futbolu kosztem wyrobnika i miernoty, więc o ile sportowy awans jest widoczny, o tyle liczbowo wygląda to gorzej. Robinho od początku sezonu wygląda tak, że byłby idealnym zmiennikiem, ale nie piłkarzem pierwszego składu. Drużynie potrzeba dwóch napastników (Pato wróci w styczniu), żeby to liczbowo się zgadzało. Wtedy trzeba będzie już myśleć o tym, by notować awans sportowy dzięki wzmocnieniom, bo kadra będzie już wystarczająco szeroka.
Osobny akapit należy się Ronaldinho - dziś grał tak, jakby był na plaży i niespecjalnie miał się czym przejmować. Parę zagrać wyszło mu takich, by złapać się za głowę z myślą, że zaraz znów będzie tam grał Seedorf lub Boateng, jednak summa summarum facetowi się już nie chce tak, jak za Leonardo, w formie z zeszłego roku by zjadł Brescię sam, a ze Zlatanem byłaby dwucyfrówka. W takim razie krzyż na drogę i szukamy dwóch nowych ofensywnych pomocników, bo Seedorf to nie jest mój wymarzony zmiennik na pozycję ofensywnego pomocnika, Boateng również. Coraz więcej informacji pojawia się w temacie Cassano, więc może jednak powalczymy o niego z Interem, wszystko się wyjaśni w styczniu już.
Czeka nas ciekawe mercato, które nakreśli dalszy kierunek rozwoju tej drużyny - na dzień dzisiejszy potrzeba ze czterech (dwóch bocznych obrońców, jednego co najmniej ofensywnego pomocnika i napastnika) piłkarzy, żeby pomyśleć o czymś więcej, niż mistrzostwo i 1/8 LM. Budżet transferowy na przyszły rok zostanie dopięty w najbliższych dniach i wtedy będziemy już wiedzieć, na kogo możemy się pokusić, na pewno Galliani będzie chciał ściągnąć tych graczy już teraz. Dzisiejszy Milan stać na Puchar Włoch i mistrzostwo, ale w Europie odpadniemy, po walce, ale jednak z co lepszą ekipą.
Ach, byłbym zapomniał: +10, Juventus jutro może mieć już cztery punkty przewagi nad Interem. Jeszcze co prawda bardzo wcześnie na takie deklaracje, ale mam wrażenie, że w tym sezonie wszystko wróci do normy we włoskiej czołówce i znów Interowi będzie trzeba pomocy sędziów i kolejnego calciopoli, by coś wygrać. Tu nawet nie chodzi o ich poziom sportowy, bo są przetrzebieni kontuzjami, ale Benitez nie ma zespołu, który w zeszłym roku powalał charakterem, dzięki któremu wygrywał z lepszymi zespołami, to zgraja piłkarzy jak na początku kadencji Leonardo.



