Re: F.C. Barcelona (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Mentor
Zajebiaszczo
Posty: 16481
Rejestracja: 28 lut 2005, 13:15
Reputacja: 18

Re: F.C. Barcelona (zbiorczy) (cz.2)

Post autor: Mentor » 05 gru 2010, 11:50

Oficjalny komunikat klubu już się tutaj pojawił więc uzupełnię tylko wypowiedzią Guardioli: http://www.blaugrana.pl/news/6197/pep:_ ... czali.html
„Wiem, że to nie jest dzisiaj główna wiadomość, ale ponownie zagraliśmy fantastycznie, uzyskując niezwykle ważne trzy punkty” - rozpoczął Guardiola, podsumowując mecz z Osasuną, który nie był niestety głównym tematem spotkania z dziennikarzami.

Dlaczego Barcelona czekała do ostatniej chwili z wylotem do Pampeluny?

„Z AENA zapewniali nas wczoraj, że w sobotę zostanie otwarta przestrzeń powietrzna. Wczoraj o godz. 19:00 dowiaduję się, że kontrolerzy lotów 'zniknęli' (z pracy). Byliśmy więc wśród 400 tys. ludzi, którzy w związku z tym ucierpieli. Mieliśmy w planach wsiąść do pociągu, ale ludzie z AENA poinformowali nas, że w sobotę możemy lecieć o godz. 11:00. Nigdy nie jeździmy autokarem w dniu, w którym rozgrywany jest mecz. Chcieliśmy podejść do rywalizacji z Osasuną, która w Pampelunie nie przegrała od 12 meczów, w jak najlepszych warunkach. A jazda na mecz, w dniu jego rozegrania, to nie są najlepsze warunki”.

„Nie było problemu z jazdą autokarem. W minionym sezonie jechaliśmy 14 godzin na mecz półfinału Ligi Mistrzów, ponieważ UEFA powiedziała nam, że tego meczu nie można przełożyć. Jednak RFEF poinformowała nas, że jeśli samoloty latać nie będą, to mecz zostanie przełożony. Wiemy już jak funkcjonuje ten kraj, wiemy o jego 'wyjątkowości': kiedy zaczęto wywierać naciski, RFEF robi krok wstecz, a my decydujemy się wyjechać, bo wolimy dojechać na mecz niż stracić trzy punkty” - kontynuował Guardiola.

„Na 10 minut przed meczem nie rozmawiałem z moimi piłkarzami o futbolu. Tłumaczyłem im co się wydarzyło, od wczoraj do dnia dzisiejszego”.

„W żadnym momencie nie postępowaliśmy według własnego widzimisię. Wszystkie nasze kroki wynikały z konwersacji z AENA oraz RFEF”.

Guardiola nie był zadowolony z informacji, które przez cały dzień pojawiały się w niektórych mediach (zwłaszcza w Marce) i powiedział to wprost:

„Jesteśmy z takiego kraju zwanego Katalonią, tutaj, na północy. Niewiele możemy, jeśli chcą okłamywać ludzi, proszę bardzo, jak wolą. Jeśli strony internetowe, rozgłośnie radiowe czy telewizje chcą ludziom mieszać w głowach, ok, ale my robimy to, co mówi nam federacja. (…) Jestem trenerem piłki nożnej, wiele zrobić nie mogę, mówią nam kiedy mamy grać i gramy. W federacji nie znam nikogo, tylko Fernando Hierro. Wprowadzono wielu ludzi w błąd, zatem proszę mi pozwolić przedstawić moją wersję. Jeśli nie chcecie mi wierzyć, to was przepraszam. (…) Rozumiem niezadowolenie Osasuny. Nie chcieliśmy prowokować takiej sytuacji. Nie musimy przepraszać, ale bardzo przykro mi ze względu na kibiców, którzy przyszli na dzisiejszy mecz. Byłem dzisiaj w stałym kontakcie z José Antonio Camacho”.

„Przedstawiono nas w złym świetle, podczas gdy my postępowaliśmy według wytycznych federacji. Zapytajcie RFEF czemu nagle zmieniła zdanie”.

„Nadal będziemy jeździć na mecze wyjazdowe w dniu ich rozgrywania. Nic się w tym względzie nie zmieni, robimy tak od dwóch lat. Kiedy stwierdzimy, że jazda w dniu meczu to zbyt wielkie ryzyko, wsiądziemy do autokaru i wyjedziemy wcześniej. Tym razem zwlekaliśmy do końca, bo z AENA poinformowano nas, że o 11:00 zostaje otwarte lotnisko. Gdyby tak nie powiedzieli, wsiedlibyśmy do AVE o 9:00”.

W związku z fatalnym traktowaniem Barcelony przez niektóre media, Guardiola zwrócił się do kibiców: „Proszę naszych kibiców, żeby nas nie opuszczali. W tym sezonie będziemy ich bardzo potrzebować”.

Na koniec dodał: „Jestem bardzo zadowolony z postawy mojej drużyny”.

RFEF zmieniła decyzję po 1,5 godziny

Guardiola mówił po meczu o nagłej, dziwnej zmianie decyzji przez RFEF. Wiceprezydent FCB Jordi Cardoner wytłumaczył jak doszło do całego zamieszania:

„Wszystko zaczęło się w piątek wieczorem. Dzwoni do mnie prezydent Rosell i mówi, że w AENA mają pewność, że w sobotę rano, o 10:00 czy 11:00, możemy lecieć. Jednak nazajutrz, w związku ze strajkiem kontrolerów, RFEF informuje nas, że wobec problemów, które nie zależą od nas i których kontrolować nie możemy, nie będzie kłopotów z przełożeniem meczu. O 13:30 RFEF informuje nas, że mecz zostaje odwołany i przełożony na niedzielę, godz. 17:00. O 15:00 przychodzi do nas kolejny komunikat RFEF: mecz ma zostać rozegrany w sobotę”.
Ręce opadają. Wydawałoby się, że RFEF to poważna instytucja a tu taka żenada. Tak czy inaczej wszystko na nic bo Barcelona przyjechała, wzięła swoje i wróciła. Osasuna pewnie pluje sobie w brodę, że nie udało się wywalczyć walkowera.

Wróć do „Hiszpania”