Racją jest, że gdyby Barcelona latem wyłożyła 60 mln euro, Cesc byłby chyba ich. Chyba, bo trudno powiedzieć. Wenger za wszelką cenę chciał zatrzymać Hiszpana, mając na uwadze jego centralne miejsce w drużynie. Używając terminu "szopka" miałem na myśli wszelkie zawirowania wokół transferu, które co chwilę prowokował, a jakże, sam Cesc. Ileż to ukazało się z nim wywiadów, w których najpierw mówił, że chce odejść, a potem, że sam nie wie. Inna sprawa to, ile z tych wywiadów było wiarygodnych. Na rozwiązanie sytuacji znów przyjdzie czekać do sezonu ogórkowego. A na razie niech Fabs wraca od lekarza na boisko i wraca do formy.Przemo1955 pisze:Szopka, to może złe określenie. Transfer Fabregasa do Dumu Katalonii napewno byłby sfinalizowany, gdyby nie kłopoty finansowe mistrza hiszpanii.



