Niepotrzebnie robisz podział na "zaszczyt z powodu porażki Barcelony" z frustu frustu po porażce tak jak gdyby nie było innych postaw. Będąc na miejscu kibica Realu szlag by mnie trafiał na widok 2:6 i 5:0 i nic zaszczytnego w tym nie widzę oglądając gwałt na drużynie, której kibicuję. Nie oznacza to jednak, że nie można uznac klasy rywala po porażce.
Zaszczytne porażki nie istnieją. Chyba, że w rezultacie pomagają np uniknąc cięższego rywala w fazie pucharowej, ale to też w sumie z zaszczytem nie ma nic wspólnego a jedynie z zimną kalkulacją i cwaniactwem



