Nie mam pretensji do stojących w miejscu piłkarzy. To był mecz bez stawki, rozczarował mnie tylko Ronaldinho, mimo kilku super podań w końcówce.
Nie wiem, czego się spodziewaliście od nich. Miał dziś gryźć trawę Robinho? Ambrosini? A po co, to tylko mogło się dla nich źle skończyć, gdyby walczyli do upadłego, obaj mają na dziś miejsce w pierwszym składzie, a jeśli ma im je odebrać odpowiednio Pato i Boateng, to raczej mecze o stawkę będą istotniejsze.
Allegri na moje oko miał dwie drogi:
1. Wystawić skład z Amelią, Bonerą, Antoninim, Papą, Yepesem, Strasserem, Flaminim, Seedorfem, Merkelem, Verdim i Ronaldinho, z ławki uzupełnić jeszcze kimś młodym z primavery;
2. Wystawić najmocniejszy skład, żeby zdobyć punkty do rankingu.
Byłem oczywiście za pierwszym rozwiązaniem, Allegri je zmiksował - bez sensu wypuścił na boisko część graczy, którzy nie muszą nic udowadniać i o nic się starać, jak Pirlo, Ambrosini czy Silva, tylko trochę rezerwowych, z ławki wpuścił Merkela i to na krótki okres czasu. Ani to nie był juniorski skład, żeby pooglądać młodzików i żeby nazbierali doświadczenie, ani mocny, żeby zagrozić Ajaxowi.
Allegri więc jest winowajcą tego wyniku i otoczki wokół meczu - o ile mecz z Sampdorią jeszcze jakoś można było tłumaczyć, o tyle dziś zachował się po prostu fatalnie, na co nie ma tłumaczenia. Szkoda straconych 90 minut dla młodzików, kilku sesji treningowych Beretty, który pewnie nie zagra w tym sezonie już w pierwszym składzie, i nadziei kibiców, że może jednak Rodney i Alexander coś pokażą dziś. Dużego minusa ma u mnie trener.
Względem meczu nie miałem żadnych nadziei, więc i nie narzekam na wynik, choć Ajax był naprawdę słaby dziś.



