Re: Man Utd- Arsenal (13.12.2010)

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 12926
Rejestracja: 15 maja 2006, 22:36
Reputacja: 2055

Re: Man Utd- Arsenal (13.12.2010)

Post autor: Morrow » 13 gru 2010, 23:50

fieldy pisze:United przeważali w 1 połowie, ale jakichś znakomitych okazji nie mieli. ...
Nie zapominajmy o karnym, który nam się należał w pierwszej połowie.

Zagraliśmy tak jak Ferguson nas przyzwyczaił w ostatnich sezonach w ważnych meczach. 3 w środku, przede wszystkim nie stracić, przy okazji próbować coś strzelić. Nie rozumiem głosów, które brzmią jakby ten mecz był dla Arsenalu do zremisowania. Kanonierzy zagrali dzisiaj zwyczajnie słabo i nie zasłużyli nawet na punkt. Jedynie swojemu frajerstwu zawdzięczamy to, że nie wygraliśmy wyżej bo nawet te ostatnie doliczone 4 minuty nie były dla mnie jakieś nerwowe. Arsenal w tym meczu w zasadzie nie istniał. Jedyne zagrożenie to błysk Nasriego i jego strzał plus dobitka Chamakha (jak on tego nie trafił?). My, mimo, że nie forsowaliśmy tempa mieliśmy setki Naniego i Andersona, karnego Rooneya no i niepodyktowaną "11" w pierwszej połowie. Jak na pojedynek dwóch łamag całkiem sporo. Zasłużyliśmy na wygraną i dobrze, że 3 pkt zostały na OT.

Zgadzam się, że zabrakło Berby, Ferguson mógł go wpuścić w końcówce. Albo Hernandeza. Dziwne, że mając 2 zmiany do wykorzystania i 4 minuty doliczonego czasu Szkot nie zdecydował się zrobić zmian, aż się o to prosiło żeby nie wpadła jakas głupia bramka.

Rio i Vida tak jak nas przyzwyczaili czyli bardzo dobrze, świetnie Rafael, przed sezonem chciałem żeby wiecej grał i cieszę się, że jest teraz naszym podstawowym prawym obrońcą, Maicon i Alves nie będą grać wiecznie ;) Anderson też zagrał nieźle. Trochę zastrzeżeń odnośnie dokładności do Carricka i Fletcha ale w destrukcji ok. Generalnie niezły mecz w naszym wykonaniu ale stać nas na więcej.

W Arsenalu najlepszy Nasri. No i Szczęsny. Dobry mecz Wojtka, nie było widać po nim, że to jego debiut w lidze. Jeśli Wenger nie zniechęci go trzymaniem na ławce to Kanonierzy będą mieli z niego sporą pociechę. Interwencja przy strzale Andersona a la Schmeichel:)

Wróć do „Wracając Do Meritum”