Dokładnie. Manchester zamknął środek pola i nawet jeśli udało się przedrzeć nieco dalej pod bramkę van der Sara to tam wszystko ucinali Ferdinand i Vidic. Pressing nie był oszałamiający, ale widać wczoraj to w zupełności wystarczyło. Inna sprawa, że procent niecelnych podań i strat był u nas masakryczny. Wenger coś tam skarżył się na boisko, ale przecież na kartoflisku nie graliśmyMorrow pisze:Zagraliśmy tak jak Ferguson nas przyzwyczaił w ostatnich sezonach w ważnych meczach. 3 w środku, przede wszystkim nie stracić, przy okazji próbować coś strzelić.
Clichy po wczorajszym meczu powinien na długo usiąść na ławce ... gdyby jeszcze było go kim zastąpić. Przecież wczoraj wkręcali go w ziemię jak śrubkę, sam Nani robił z nim co chciał i nie wiem jak Wenger tego nie dostrzegł i nie zalecił jakiegoś wsparcia na tej lewej stronie. Arszawin oczywiście po raz kolejny piach, Koscielny niepewny, Squillaci chyba nie upilnował Parka przy bramce z tego z pamiętam. Jedynie Sagna trzymał przyzwoity poziom, ale jeden obrońca w formie to trochę za mało jak na Old Trafford i United
Pierwsza połowa tragiczna, druga może i nieco lepsza, ale co z tego skoro przez cały mecz nie mieliśmy ani jednej klarownej sytuacji bramkowej. Coś tam niby Chamakh dobijał, ale przy jego szybkości to wiadomo było, że spaści. Cholera, gramy wielki szlagier, a nasi na boisku wyglądają jakby się spotkali po długich wakacjach. Kiepsko, ale cytując klasyka - Walka o mistrzostwo trwa.



