Re: AC Milan (zbiorczy)(cz.2)

Wilmore
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 8191
Rejestracja: 09 sty 2008, 0:42
Reputacja: 108
Lokalizacja: Niepołomice

Re: AC Milan (zbiorczy)(cz.2)

Post autor: Wilmore » 18 gru 2010, 22:48

Gra Borriello natomiast wygląda tak jak jego fryzura. Z której by nie stronie się spojrzeć źlee.
21:39, czyli tylko godzina tłumaczy, że napisałeś coś takiego. ;)

Mieliśmy Carlo. Ten, w kryzysowych sytuacjach tylko ze względu na własne widzimisię wprowadzał Brocchiego, nie Gourcuffa, czym podcinał skrzydła i zespołowi, i konkretnemu piłkarzowi. Carlo wtedy często nie interesował wynik, byleby zgnębić Yoanna.
Minęło parę lat, przyszedł Allegri. I drugi raz w przeciągu tygodni popełnia ten sam błąd - Ronaldinho musiał wejść na ostatnie pół godziny, jeśli nie już za Pirlo. Allegri popełnia ten sam błąd, co Carlo, a którego nijak nie można wytłumaczyć - kierując się sprawami osobistymi krzywdzi drużynę swoją niechęcią do wystawiania jedynego w ostatnich tygodniach sensownego piłkarza ofensywnego na ławce.
Ani Carlo z Gourcuffem, ani Allegri z Ronaldinho nie znajdują wytłumaczenia dla swoich decyzji - są takie sytuacje, gdy osobiste niesnaski odkłada się na bok i robi wszystko, by osiągnąć dobry wynik dla klubu, nawet kosztem współpracy z nielubianym graczem. Allegri poddał mecz własną decyzją, piłkarze mogli zagrać słabszy mecz (choć Antonini, Gattuso, Ambrosini i Boateng mnie nie zawiedli, Seedorf też zasłużył na małego plusa z Nestą), ale rolą trenera jest ich poderwać do walki, a nie pokazywać, że 0:1 nas satysfakcjonuje. Choć o tyle dobrze, że dziś to było 0:1 z Romą, a nie jak za Carlo 0:1 z jakimś Torino czy innymi płotkami.

Allegri mnie doprowadził do takiego stanu, że nawet żenującej dziś postawy napastników nie chce mi się komentować. Oni mogą mieć słabszy dzień, trener nigdy.

Swoją drogą Roma z Menezem, De Rossim, Simplicio i Adriano w składzie jeśli już musiała wygrać, to cieszę się, że po bramce Borriello. Facet zagrał naprawdę dobry mecz, gdy tylko zespołowi zaczęła się układać gra, to był jedną z jaśniejszych postaci, szkoda tylko, że w Milanie nie ma kogoś takiego na ławce, żeby zluzować Zlatana, gdy ten gra żenująco. Nie żebym się specjalnie łudził, ale ten mecz Borriello to jeszcze lepszy argument od poprzednich jego występów w Romie, by paru niedzielnym znawcom piłki przemówić do rozumu na temat jego klasy.

Na szczęście jak przyjdzie Cassano, wróci Pato, to tej fantazji z przodu będzie trochę więcej, bo tego dziś właśnie zabrakło.

Wróć do „Włochy”