pierwsza połowa Borriello była najnormalniej w świecie marna. Dużo nieudanych technicznie akcji i brak zrozumienia z partnerami. Marco szedł gdzieś do ataku i tak długo miał piłkę aż jej nie stracił. W drugiej wypadł dużo lepiej, ale mimo wszystko ciężko mi powiedzieć by zagrał jakoś super. Bardziej skorzystał z tego, że defensywa Milanu popełniała błędy. Gol to też nie jego zasługa, a Meneza i Abate, który kopnął w Borriello piłką.21:39, czyli tylko godzina tłumaczy, że napisałeś coś takiego.


