Takie same opinie tu były rok temu, gdy akurat Seedorf grał przyzwoicie, ale że był:
a. stary;
b. czarny;
c. nie wyeliminował sam Manchesteru znów,
to niejako dla zasady był tu facet krytykowany. Tymczasem dziś widziałem po raz pierwszy w tym sezonie sensownie grającego Holendra, który wiedział, co ma grać, grał przez kawałek (szkoda, że nie cały) meczu na najlepszej dla niego pozycji - środkowego, cofniętego rozgrywającego, a i tak jest dla zasady obrzucany szambem. To już nawet nie jest zabawne, to jest po prostu głupie.
Jeśli oceniać pod kątem przydatności dla zespołu, to gorzej grał Boateng - miał piętkę, ładny strzał, jedno niezłe podanie, ale poza tym nie wywiązywał się ze swojej roli w drugiej części meczu. Dla Robinho i Zlatana mi brak słów.
Jeśli ktoś jednak sądzi inaczej - zalecam obejrzenie meczu raz jeszcze, uważniej, bo mam wrażenie, że niektórym tu emocje związane z wynikiem przesłoniły faktyczną dyspozycję pojedynczych piłkarzy. Bo jestem przekonany, że gdyby Zlatan wykorzystał jedną czy dwie okazje, które miał, to ocena Seedorfa byłaby odrobinę łagodniejsza.
Masz Nebula rację co do tego, żeby jechał już do Emiratów, bo jedna jaskółka, jaką był dzisiejszy mecz, wiosny nie czyni i nadal mam nadzieję, że facet sobie pokopie jako ambasador futbolu gdziekolwiek indziej. Żałosne jest jednak to, że fani mają swoich "ulubieńców" (był Borriello, jest Seedorf, w komentarzach na stronach mówi się tak o Ronaldinho od dwóch lat), których się krytykuje niezależnie od wszystkiego. Dziś Seedorf na słowa krytyki nie zasłużył, bo zagrał o wiele lepiej, niż ostatnio, a z przodu jakoś gra wyglądała tylko dzięki niemu, bo reszta rozgrywanie piłki olała. A jeśli już Seedorf zasłużył, to bezproblemowo wymieni się kilku piłkarzy, którzy zagrali gorzej: Abate, Bonera, Robinho, Ibrahimović, a jednak to nie po nich spływa kloaka tutaj.
Ale już się przyzwyczaiłem do tego, że miażdżąca większość użytkowników tu piszących nie ma argumentów merytorycznych co do krytyki Holendra. Jeden (L)oczkerson napisał coś sensownego, chwała mu za to. Tak, połowa piłek była słana za późno, z drugiej strony przyjrzyj się pressingowi skierowanemu ku niemu, odległościom między Holendrem a dwójką pozostałych środkowych pomocników (warto nanieść to na odległość między środkowymi a Pirlo w innych meczach) i biernością z przodu napastników, zwłaszcza Robinho. W trakcie przerwy musiałem odejść od telewizora i koło 80 minuty byłem zaskoczony, że on gra, bo byłem pewny, że go zdjął Allegri w przerwie.
To częściej Milan oglądaj.Ja nie mam nic do Seedorfa i nawet bylem zdziwiony widzac,ze od niedawna pol tego tematu jedzie po nim jak po psie.



